wtorek, 15 listopada 2016

Pomarańczowa łąka

Z tej zabawy zrobiła się całkiem ładna seria. To już szósta łąka. Tym razem jesienna.
Były już czerwona, amarantowa, niebieska, fioletowa i fioletowo-niebieska. O tej ostatniej kompletnie zapomniałam i dopiero przy okazji tej wyliczanki wyciągnęłam jej zdjęcia z archiwum.

Pomarańczową łąkę uszyłam już kilka tygodni temu, kiedy jesień była jeszcze najpiękniejsza, kolorowa. Żółta i pomarańczowa. Ale już wietrzna. Gdy ją szyłam, myślałam o pomarańczowych aksamitkach.




I trochę zbliżeń.











Bardzo Wam dziękuję za miłe komentarze do moich łąk. Cieszę się, że Wam się spodobały. Już prawie wszystkie znalazły swoje nowe domy, a ja myślę, co tu jeszcze można uszyć w ten sposób :).

Zapomniana łąka

Piąta z serii łąka, tym razem fioletowo-niebieska. Czekała trochę na pokazanie jej na blogu, bo była prezentem, a chciałam żeby była niespodzianką.Już miesiąc temu trafiła do swojej właścicielki, a ja całkiem o niej zapomniałam i skupiłam się na następnych patchworkach.
Wymiary jak zwykle 110 x 40 cm. I technika ta sama, czyli moja interpretacja techniki confetti.
Tak się prezentuje.


A tu trochę szczegółów.






Następna łąka już czeka na publikację :)

poniedziałek, 14 listopada 2016

Wolna Szkoła Wilanów szyje

Niedawno zaprosiła nas do siebie Wolna Szkoła Wilanów. To ciekawe miejsce, w którym dzieci uczą się przez zabawę. Tak w największym skrócie. Wszystkich zainteresowanych tym, jak działa ta szkoła demokratyczna zapraszam na jej stronę www. Ja byłam świadkiem jej powstawania i bardzo się cieszę, że mój wnuczek chodzi do niej.

Tym razem my z mężem mieliśmy rozpocząć z dziećmi naukę szycia na maszynie. Specjalnie piszę "rozpocząć", bo każdy, kto nauczył się szyć wie, że to długi proces.
Większość z dzieci pierwszy raz siedziała przy maszynie. Najstarsze z nich ma 11 lat.
Opowiedzieliśmy im na początku o naszej szyjącej rodzinie, pokazaliśmy prababcię Stefka - krawcową i jej maszynę do szycia na pedały.
A potem sami zabraliśmy się do szycia. Dziesięć maszyn i jeszcze więcej dzieci.





















Cieszę, że podczas zajęć były mamy. Bardzo nam pomogły. To dzięki im cały nasz plan powiódł się wspaniale i wszystkie dzieci miały solidną opiekę. Bardzo im za to dziękujemy.


A to prace dzieci.



I dumna właścicielka schowana za swoje dzieło.



Jesteśmy oboje z mężem bardzo zadowoleni. Dzieciaki są niesamowite. Bardzo miło było patrzeć jak szyją dla kogoś. Wzruszało mnie, gdy dowiadywałam się, że to będzie dla mamy! Nie dla mnie, a dla niej.
Świetnie dawali sobie radę z maszynami. A jak coś nie poszło, to cierpliwie znosili czekanie aż im pomożemy. Jesteśmy naprawdę pod wrażeniem, jakie są te dzieci.

Po zajęciach dzieciaki pytały nas, czy przyjedziemy do nich jeszcze raz. Czy może być większy komplement?

Wybaczcie,  że mam tak mało zdjęć. Byłam tak skoncentrowana na szyciu, że dokumentacja jakoś zeszła na dalszy plan.
Pod tymi linkami znajdziecie trochę więcej zdjęć Oli i moich. Bardzo dziękuję Olu.

Mamy już pomysł na następne zajęcia. Do zobaczenia :)


wtorek, 8 listopada 2016

Mrówka na łące, albo wiosna na okrągło / Ant in a meadow or spring all the time

Jakoś nie wiem, na którą nazwę zdecydować się. Od początku, gdy zaczynałam szyć ten patchwork myślałam o nim "Mrówka na łące". Tym bardziej, że była już wcześniej "Mrówka na wrzosowisku". I obiecywałam wtedy następne wycieczki mrówki.
Pokazałam fragment tego patchworku moim koleżankom na Facebooku i jedna z nich powiedziała o nim: "Wiosna na okrągło". Ta nazwa też mi się spodobała :).

I am not sure which title to choose. When I started to quilt this project I thought of it as "Ant in a meadow" (as there was "Ant in a moor" before.). 
When I presented this quilt to my Facebook friends one of them said "Spring all the time" and I liked this title as well. 

Uszyłam go w prezencie dla pewnej bardzo zapracowanej osoby, żeby zerkając na niego miała chwilę oddechu. Tak jak ta mrówka, która ciągle pracuje, wreszcie położyła się na łące i popatrzyła w niebo.

It was quilted as a gift for a person who works a lot. She is supposed to look at it and dream a little bit in a minute of her free time. Just like the busy ant who works all the time and takes a little nap on the meadow from time to time. 


W październiku Ewa pokazała na FB obraz Emma Sian Pritchard. Zrobił na mnie wielkie wrażenie. Oczywiście obejrzałam inne obrazy Emmy i trafiłam na taki:

Eva showed me the painting by Emma Sian PritchardIt made a big inpression on me. I looked through Emma's paintings and I found this one: 


I już wiedziałam, że to jest to!!!! Już dawno miałam uszyć łąkę w prezencie, ale nie mogłam się zdecydować, jak ma wyglądać. Teraz już wiedziałam.

I knew this was IT!!! I wanted to sew a meadow as a gift for a while, but I wasn't sure how I wanted it to look like. When I saw this one I knew!

Zabrałam się do roboty. Oczywiście moja ukochana technika confetti, zmodyfikowana na potrzeby florystyczne :).

I started work immediately. I chose my favourite technique - confetti, which was a little bit modified to be more "floral friendly".

Teraz kilka zdjęć z tworzenia:

These are some photos I took while sewing:




Na tak usypaną łąkę położyłam jeszcze kilka kawałków cieńszych i grubszych nitek, a potem jasnoniebieski tiul. I zabrałam się za pikowanie. Dość gęsto, opuszczając te listki, trawki i kwiatki, które miały zawędrować w trzeci wymiar.
To cztery rogi patchworku: 

When the meadow was planned i put some threads and light blue tulle on the top layer. I started quilting right away. The parts which were supposed to be threedimensional were left untouched. 
These are the corners of my quilt:






Tak wygląda środek:

This is the middle part:




I jeszcze trochę szczegółów, które tak lubicie oglądać :) 

And some detailed photos:


















Patchwork ma rozmiar 90 x 90 cm i większość tkanin to bawełna.

The quilt is 90 x 90 cm big and most of the fabrics are made of cotton.