środa, 10 stycznia 2018

Zapraszam na wystawę moich patchworków.

Ten rok zaczął się dla mnie bardzo dobrze.

Razem z Fundacją Cepelia mam ogromną przyjemność zaprosić Was na kolejną wystawę moich patchworków "Przestrzeń sensoryczna".
Poprzednia edycja tej wystawy w maju ubiegłego roku cieszyła się dużym powodzeniem. Cepelia zaprosiła mnie do zorganizowania kolejnej. Tym razem, oprócz nowych quiltów pokażę ubrania, parawan i lampę. Wszystko patchworkowe.

Zapraszam Was serdecznie.


piątek, 29 grudnia 2017

2017

Nigdy nie robiłam podsumowań roku. Zawsze myślałam, że było co było, ważne to, co przede mną. A w tym roku jakoś zachciało mi się zerknąć do zdjęć i zobaczyć, co uszyłam.
Pomyślałam sobie: może jakiś kolaż zrobię? Ale gdy doszło do liczenia, to okazało się że powinnam pokazać 42 patchworki. Niektóre z nich malutkie, niektóre spore. Kilku w ogóle nie pokazywałam.
Z wszystkich prac zrobiłam animację. Kilkadziesiąt zdjęć różnych patchworków pokazuje się dość szybko. Znajdziecie ją tutaj (klik).

A tu zestawiłam  tylko najważniejsze dla mnie patchworki z tego roku. Wyszły z tego 3 kolaże.



To był dobry rok.
Następny zapowiada się ciekawie. Mam dużo planów. Zapowiadają się 3 wystawy. Pierwsza już w styczniu. Niebawem napiszę więcej.
Ostatnia będzie w Hiszpanii, we wrześniu. W Birmingham poznałam Oksanę Mader, a ona zaprosiła mnie na II Międzynarodowy Festiwal Quiltów. Mer miasta Benalmadena, położonego niedaleko Malagi, przysłał mi zaproszenie.



Teraz tylko szyć i szyć.

Dobrego roku Wam życzę. Zdrowia i spełniania marzeń.

piątek, 22 grudnia 2017

Wesołych Świąt


Życzę Wam wesołych Świąt i dużo zdrowia i pomyślności w Nowym Roku

Choinkę uszyłam w sposób, który mnie ostatnio fascynuje, czyli bobin work. W skrócie: kordonek w bębenku, zerowy naciąg dolnej nitki i szycie po lewej stronie :)

środa, 13 grudnia 2017

Żółta mandala

Niedawno skończyłam szyć żółtą mandalę. Czekałam na trochę słońca, żeby nakręcić krótki filmik (klik) pokazujący szczegóły tego patchworku. Dzisiaj wreszcie się udało.
Jest uszyty metodą stitch & slash. Usypałam różnokolorowe kawałeczki tkanin, przykryłam je tiulem i przeszyłam spiralnie. Szwy są w odległości około 2 cm od siebie. Potem poprzecinałam tkaninę razem z tiulem i troche "wystrzygłam".
Wielkość 110 x 110 cm.
Już myślę o następnych podobnych patchworkach.







niedziela, 10 grudnia 2017

Czerwone szaleństwo

Czerwone szaleństwo uszyłam moja ulubioną techniką stitch and slash czyli szyj i tnij.


Zaczęłam szyć, gdy mój ogród wygladał mniej więcej tak. Teraz zostały już tylko puste łodygi.


Tutaj jest kilka zbliżeń.








Patchwork ma 110 x 110 cm. W słońcu trochę lśni, bo niektóre kawałki są uszyte z organzy. Nie wiem kiedy uda mi się pokazać go Wam w promieniach słonecznych? W grudniu chyba nie.
Zapraszam Was do obejrzenia króciutkiego filmiku klik. Niestety też bez słońca.


Na pokazanie czeka następny patchwork uszyty w ten sposób. Poczekam jednak na odrobinę słońca, żeby go sfotografować.

czwartek, 30 listopada 2017

"Bobin work", czyli moje próby pikowania kordonkiem

Zachęciła mnie Marzena Krzewicka. W ostatnią sobotę poprowadziła spotkanie zorganizowane przez Stowarzyszenie Polskiego Patchworku, na którym pokazywała jak pikować bardzo grubymi nićmi.
Marzena opisała wszystko na swoim blogu klik.
Niestety nie mogłam być na tym spotkaniu, ale według wskazówek Marzeny zrobiłam pierwszą próbkę.
Na początek zebrałam różne kolorowe kordonki. Były różnej grubości. Takie jakie miałam.


Potem dobrałam do nich nici w tych samych kolorach. Moje były czasem trochę za słabe i rwały się czasem.
Na małe szpuleczki do bębenka w maszynie do szycia nawinęłam kordonki.

Rozkręciłam maksymalnie śrubkę w bębenku mojej maszyny, a naci górnej nici nastawiłam na maksimum. Stębnówka Juki TL - 98 P, na której szyłam jest pod tym względem o wiele lepsza niż moja wieloczynnościowa Janome. Pozwala na bardzo precyzyjne ustawienie naciągów górnej i dolnej nici - regulacja obejmuje szeroki zakres.
Obróciłam "kanapkę" do góry nogami i na lewej stronie kanapki zabrałam się do pikowania róńymi wzorkami.




Po dwóch godzinach szycia miałam gotową próbkę o wielkości mniej więcej 13 x 13 cali, czyli trochę ponad 30 x 30 cm. To jest lewa strona kanapki wypikowana kordonkami z bębenka.







To jest naprawdę próbka. Widać na niej potknięcia, niedoskonałości. Nie chowałam nitek, ucinałam je po prostu. Nie zmieniałam naciągów, chociaż już teraz wiem, że przy zmianie grubości kordonka w bębenku trzeba to zrobić.
Na zdjęciu widzicie ile powierzchni można wypikować zawartością jednego bębenka. Szyłam do momentu, aż zabrakło mi nici w bębenku. Wtedy zmieniałam szpuleczkę na nawiniętą innym kolorem. Czyli na uszycie tej próbkę zużyłam 6 bębenków.

Tak wygląda lewa (z lewej) i prawa (z prawej) strona próbki - widać jak wyraźnie prezentuje się to, co uszyłam kordonkiem.


Jestem bardzo zadowolona z tych prób. Będą następne. Marzena, dzięki za inspirację.

czwartek, 9 listopada 2017

Znajdź 100 szczegółów, którymi prawa strona motyla różni się od lewej

To łatwe zadanie, bo tych szczegółów jest znacznie więcej. Cały motyl składa się z około 250 malutkich kawałków tkanin.






Gdy skończyłam poprzedniego motyla - witraż, to jakoś tak żal mi się zrobiło ścinków, które zostały po tym projekcie. Ładne, czyste kolory, ta sama seria tkanin... No naprawdę żal wyrzucać.
To miałam do dyspozycji. Niewiele.


Pomyślałam sobie, że temu witrażowemu uszyję brata. Taką patchworkową mozaikę.
Zaczęłam od projektu. Na początku mały rysunek, a potem już szary papier i projekt w skali 1:1....


... który przeniosłam na kanapkę. Na górze jest poczciwa surówka.


Zabrałam się do układania kawałków ścinków. Gdy były większe przecinałam je na pół i jedną połówkę kładłam na prawe, a drugą na lewe skrzydło. Ale tak było rzadko. Mniejsze kawałki starałam się parami doprowadzać do mniej więcej jednakowego kształtu.
Tak wyglądał początek układanki.



A to już wszystkie ułożone kawałeczki luźno ułożone na kanapce.


Skrzydełka przykryłam czarnym tiulem i bardzo dokładnie spięłam kanapkę szpilkami.


 I wzięłam się za pikowanie. Nietypowe, bo zygzakiem.


 Obcięłam kawałki tiulu wystające poza obrys motyla. Świetnie nadaję się do tego przyzwoita obcinaczka. Ja mam firmy KAI. Działała jak scyzoryk. Obcinanie szło błyskawicznie.
Na tym moja praca miała się skończyć, ale czarny tiul bardzo stłumił żywe kolory tkanin i postanowiłam go usunąć. Wycięłam go z wszystkich miejsc, gdzie przykrywał kawałki tkanin. Tym razem prujaczkiem.
Ponieważ miałam trochę zastrzeżeń do kompozycji obrazka, to jeszcze w niektórych miejscach nałożyłam na wierzch kawałki tkanin i przyszyłam je zygzakiem.


Teraz zostało mi wypikowanie tła. Chciałam, żeby tło, podobnie jak motyl, przypominało mozaikę, ale było delikatne. Zdecydowałam się na proste linie szyte czarną nitką, ułożone dość nieregularnie.
Żeby linie pikowania były proste wgniatałam je wcześniej przy linijce plastikową szpatułką.



A potem szyłam po tych wgnieceniach  - korzystałam ze stopki z górnym transportem.
Tak wygląda wypikowany patchwork.


A tyle szmatek po nim zostało.Garstka. Trzeciego patchworku już z nich nie uszyję.


Jeszcze tylko lamówka. Tym razem również z wypustką w kolorze turkusowym.

I fotografowanie.
Jak się okazało, to była najtrudniejsza część projektu. Na dworze ciemno, jak w piwnicy z węglem. Zdjęcia z lampą zawsze zmieniają trochę kolory.
No cóż, jest jak jest. "Na żywo" jest kolorowo i energetycznie. Musicie mi uwierzyć na słowo :)

Acha, jeszcze wnioski.
- Na przyszłość, gdy będę mieć do dyspozycji duże kawałki tkanin, wybiorę inny sposób szycia mozaiki. Nakleję kawałki tkanin na flizelinę dwustronnie przylepną i potnę na mniejsze kawałki, które potem będę przyklejać do podłoża malutkim, patchworkowym żelazkiem. Co prawda obrazek będzie wtedy sztywniejszy niż ten, który teraz uszyłam, ale akurat obrazek nie musi być miękki.
- Kawałeczki przyszywałam ściegiem o szerokości 2,8 mm i długości 0,55 mm. Następny mozaikowy projekt uszyję ściegiem szerszym i gęstszym. Czasem jakieś nieprzyszyte krawędzie tkanin wyszły mi spod zygzaka i musiałam to poprawiać. Gęstszy ścieg będzie ładniej wyglądał, zwłaszcza na jasnych kolorach.

Zachęcam Was do takiego szycia. Nie jest trudne.  Dla mnie to była fajna zabawa.