niedziela, 23 kwietnia 2017

Trochę wiosny jesienią? Nie, nie, odwrotnie.

Trochę jesieni wiosną!
Gdy szyłam ten quilt, to często przypominała mi się piosenka z mojego dzieciństwa.
I to jeszcze z czasów, gdy w naszym domu w Rembertowie oprócz radia, które stało w pokoju rodziców, wisiał w kuchni głośnik. I właściwie ciągle był włączony.  Skąd płynęła muzyka? I "Matysiakowie", "W Jezioranach"? Nie mam pojęcia. To chyba był pierwszy program Polskiego Radia?
Wyprowadziliśmy się stamtąd, gdy miałam 7 lat i w następnym domu już nie było głośnika, tylko radio.

Tym razem było odwrotnie. Trochę jesieni wiosną. Ja jestem wrażliwa na to, co się widać wokół mnie. Na podwórku kwitną cztery forsycje, powoli ruszają tulipany, magnolia chyba niestety  zmarzła, ale jest trochę różowa, barwinek szaleje, zieleń w różnych odcieniach aż kipi. I to powinnam szyć. A ja "poszłam" w jakieś brązy i beże. Ale czego nie robi się dla przyjaciółki. Ona właściwie nawet nie powiedziała wyraźnie, a tak jakby przelotem, przy okazji, pokazała obrazek, który jej się podoba.
I jest :). Oczywiście moja szmaciana wersja. Trochę jesieni wiosną :).
Nieduża ta jesień. 50 x 60 cm. Confetti quilt. I z wypustką!


środa, 19 kwietnia 2017

Wesołej wiosny

Kłopoty z komputerem spowodowały, że wiosenną łąkę, którą uszyłam specjalnie jako załącznik do wielkanocnych życzeń, mogę Wam pokazać dopiero dzisiaj. Jest jak przysłowiowa musztarda po obiedzie.
Ale wesołej wiosny mogę Wam życzyć zawsze :)

Moja patchworkowa wiosna ma 52 x 45 cm, jest uszyta techniką confetti. Przyszyłam w niej lamówkę z wypustką. I mocno postanowiłam sobie, że będę częściej robić takie lamówki, bo ładnie podkreślają urodę obrazka.



środa, 12 kwietnia 2017

Maki w kwietniu?

W wirtualnym  świecie wszystko jest możliwe :). Maki w kwietniu też.
A za progiem wiosna aż bucha, więc zaraz po skończeniu tej letniej łąki zaczęłam szyć wiosenną. Niedługo ją pokażę.
Tę letnią oczywiście uszyłam moją ulubioną techniką confetti. Ma wymiar 80 x 40 cm.



wtorek, 7 marca 2017

Lądowanie w Japonii

Dopiero dzisiaj chcę Wam napisać o mojej ostatniej łące, różowej. Dopiero, bo łąka powstała w grudniu ubiegłego roku.
Ale po kolei.

Od wielu lat korzystam z produktów OLFY. Tak jak wiele z was. Dotychczas wszystkie zakupy załatwiałam przez telefon, ale w grudniu przyjechał do mojej szkoły pan Jacek Wróbel z polskiego przedstawicielstwa OLFY, krakowskiej firmy KOMA.
Panu Jackowi bardzo spodobały się moje łąki, a najbardziej różowa łąka, którą wtedy szyłam dla Doroty. Spytał czy mogę uszyć dla niego taką łąkę. To najfajniejsze pytanie dla twórcy. Oczywiście, że mogę. Proszę wybrać, do której ma być podobna. Do tej różowej :).
Od razu wiedziałam dla kogo będzie ten patchwork i że mam nie za dużo czasu. Zabrałam się ochoczo do pracy.

W styczniu  łąka pojechała do Frankfurtu, gdzie odbywają się wielkie targi Creativeworl, w których OLFA bierze udział co roku. Krótka relację z tych targów znajdziecie tutaj.
I tam właśnie została wręczona prezydentowi OLFA Corporation panu Shinichi Okada. Pan Jacek przekazał mi, że obdarowany zachwycił się moją pracą. Cieszę się z tego niezmiernie.
Na zdjęciu są przedstawiciele firmy OLFA i KOMA.  Na środku panowie Shinichi Okada i Jacek Wróbel.



 Tak quilt wygląda łąka z bliska:



I jeszcze parę szczegółów:




Quilt ma wielkość 110 x 40 cm. Jest uszyty metodą confetti, a materiały to głównie bawełna.

Na razie moje patchworki są tylko w Europie i w Australii. Ten wylądował w Japonii. Jeszcze kilka kontynentów przede mną :).


piątek, 17 lutego 2017

Wirujące linie? Tak, ale znowu tylko próbka.

Tymi liniami bawię się już ponad miesiąc. I.... poległam. Nie dałam rady technicznie.
Ale zacznijmy od początku.

Znowu projekt konkurs. Temat "Struktury". Ile osób tyle podejść do tematu. Ja miałam ochotę na moje ulubione fractale. Ogląda się je bardzo przyjemnie, ale uszyć?

Przeglądałam różne zdjęcia w internecie mając nadzieję, że trafię na jakąś inspirację. Jakieś dwa miesiące temu znalazłam! Bingo! Wielkie wrażenie, wielka radość. Trudne jak diabli, ale wsiąkłam. Czasem w takich sytuacjach zachowuję się jak zegar, co to "nie je nie pije, a chodzi i szyje (bije)".

Wszystko mi pasuje: temat - świetlista struktura taśm, czyste kolory, kształt obrazu. Wszystko. I decyzja - sama namaluję podobną grafikę, żeby nie kopiować tego obrazu. Kupiłam czarny karton, grube pastele przypominające szkolną kredę. Powstał szkic rysunku. I oczywiście próbka. Od razu większa, żeby na niej nadziać się na różne możliwe miny. 47 x 43 cm.

Kombinowałam jak pokazać te świecące taśmy, żeby było złudzenie przestrzeni. Z tiulem kombinowałam, z różnymi odcieniami szarej nici, którą zygzakiem naszywałam na kolorowy ścieg satynowy. Próbka wyszła świetnie. Naprawdę bardzo mi się podoba.

Zabierałam się za szycie quiltu. Szyję jeden dzień, drugi, trzeci... I zaczynają się schody. Duży quilt pofalował się tak bardzo, że nie nadaje się do pokazania. Góry i doliny. Przypomina Beskid Wyspowy. Koniec, kropka. Poddałam się. Nie ma mowy o żadnym konkursie, bo by mnie tam chyba wyśmiano :). Może kiedy indziej coś uszyję na konkurs, a może nigdy?

Plan mam taki, żeby przeciąć quilt na pół i zrobić z niego dwa mniejsze. A jak będą zanadto pofalowane, to naciągnę je na deskę i przybiję gwoździami.

A próbka wygląda fajnie i uśmiecha się do mnie :)





A to zdjęcie, które tak mi wpadło w oko. Prawda, że fajne? 
 



Dzień dobroci dla próbek

Właściwie to ten dzień zaczął się wczoraj, ale może uda mi się zmieścić w "dobie dobroci dla próbek".
Wczoraj pokazałam Wam próbkę - miasteczko na wzgórzu.

Dziś przyszedł czas na inną, starszą próbkę. Tę uszyłam latem ubiegłego roku. Miałam ochotę wziąć udział w pewnym konkursie. Byłam niedługo po tym, jak moją "Mgławicę Trójlistną koniczynę" zakwalifikowano do kategorii Top Masters na wystawie patchworków w Birmingham. Kosmos w quiltach kręcił mnie wtedy bardzo. 
Znalazłam w internecie obrazek, który zrobił na mnie bardzo duże wrażenie. Nie szukałam źródła tej fotografii, a skupiłam się na tym, co w takich sytuacjach jest najfajniejsze, czyli "jak to uszyć"???!!!!
Wymyśliłam :). To jest właśnie moja próbka. Czarny aksamit, na tym trochę kolorów i czarny tiul. Uszyłam ją porządnie, bo nawet ramki wykroiłam zwracając uwagę na kierunek włosa w aksamicie.
Byłam bardzo zadowolona z próbki.

Już miałam zrobioną kanapkę docelowego quiltu, już zgromadziłam tkaniny, nici, tiul..., gdy okazało się, że obrazek nie przedstawia żadnej rzeczywistej kosmicznej mgławicy, a jest po prostu grafiką zaprojektowaną przez kogoś.
Danka, dziękuję Ci za tę wiedzę.
Cały mój zapał prysł. Nie miałam ochoty na szycie czyjegoś pomysłu. To zupełnie co innego niż prawdziwy kosmos. Prawa autorskie, wypadałoby odnaleźć autora, porozmawiać z nim o moim pomyśle... Odechciało mi się.
Została próbka. Dziś dostała tunel. Ma 35 x 45 cm. Właściwie taki mini quilt.


A tak wygląda grafika, która mnie tak zafascynowała.


A w następnym poście następna historia następnej próbki.

czwartek, 16 lutego 2017

Toskania czy Toruń?

Miała być Toskania. Byłam tam dwa lata temu w podróży poślubnej. Ciągle mam przed oczami miasteczka położone na szczytach wzniesień.
Postanowiłam na chwilę opuścić moje łąki i zrobić próbkę takiego właśnie miasteczka. I gdyby nie moja przyjaciółka Monika, której ten mini quilt bardzo się spodobał, że zapragnęła go mieć, to pewnie dalej leżałaby wśród innych próbek.
Jest naprawdę mały - 36 x 31 cm. To takie "duże confetti". Kawałeczki tkanin - domów przyklejałam klejem do podłoża, a potem na wszystko nałożyłam tiul, a w niektórych miejscach nawet kilka warstw tiulu. Potem wszystko pracowicie pikowałam najczęściej z wolnej ręki, ale czasem też używałam ozdobnych ściegów, które ma moja maszyna.

Czy to Toskania czy Toruń? Zdania uczonych są podzielone :). Jakieś miasteczko :)



środa, 4 stycznia 2017

Aristide Bruant na plakacie Henri de Toulouse-Lautrec / Aristide Bruant on the poster by Henri de Toulouse-Lautrec

Pani Krystyna Kępińska tworzyła piękne narzuty i poduszki. Miała wyhaftować dla wnuczki dwie poduszki z plakatami Henri deToulouse-Lautrec. Wyhaftowała tylko jedną. Drugiej już nie zdążyła.

Rodzina Pani Krystyny poprosiła mnie o uszycie poduszki z drugim plakatem. Jeszcze wtedy nie wiedziałam, że to będzie plakat z francuskim piosenkarzem i kabareciarzem Aristide Bruant. Zgodziłam się, chociaż miałam duże obawy, a gdy dostałam kartkę z kalendarza i zobaczyłam co mam uszyć, to blady strach padł na mnie. Trudne. Bardzo trudne!

Mrs Krystyna Kępińska used to create beutiful coverlets and pillows. She was supposed to embroider two pillows with the posters by Henri deToulouse-Lautrec for her granddaughter. She has only emroidered one. She passed away before she could make the other one. 
Her family asked me to make the pillow with the second poster on it. Back then I didn't know that it was supposed to be the poster with the french singer Aristide Bruant on it. I agreed to do it but when I saw the original painting I hesitated. It was difficult! Very difficult!

Mam za sobą parę szmacianych kopii obrazów. Jest Nowosielski, kilka obrazów Paula Klee i Tona Schultena, Mark Rothko, Rafał Borcz… Szycie ich sprawiało mi dużo radości.
Teraz nawet nie wiedziałam jak mam się zabrać za robotę. Na szczęście miałam sporo czasu, bo zajmowałam się innymi patchworkami, ten czekał w kolejce, a ja myślałam i myślałam.


I have quilted several copies of paintings (Nowosielski, a couple of paintings by Paul Klee an Ton Schulten, Mark Rothko, Rafal Borcz...). I enjoyed the process of qiulting them. 
But this time it was different. I didn't even know how to start my work. Luckily I had a lot of time to think as I was making different quilts at that time.


Gdy już przyszedł czas na szycie, wiedziałam jak ma wyglądać. Skorzystałam z metod, których uczymy na naszych kursach, między innymi na szkoleniu „Pictorial quilt”.
Utrudnieniem była tkanina. Pierwsza poduszka jest ze sztruksu. Chciałam, żeby ta też była sztruksowa. A teraz większość tkanin sztruksowych jest ze strechem. Słabo nadają się do aplikacji i haftowania. Za to były w odpowiednich kolorach. Trochę hafciarskiej ekwilibrystyki i jakoś się udało. 


Just as the time for sewing has come I knew how to start. The project was already in my head. I used one of the methods which we use on our workshops, mostly "pictorial quilt". What made the work more difficult was the fabric which was used for the pillow: it was elastic corduroy, quite difficult to sew. I used some tricks and voila! 


To jest góra mojej poduszki.

This is the top side of the pillow:



Tak wygląda z bliska…

Details...




... a tak razem z moim pierwowzorem czyli kartką z kalendarza.

... and this is how it looks comparing to the original poster.



To jest poduszka z pierwszym plakatem wyhaftowana przez Panią Krystynę.

This is the pillow which was embroidered by Mrs Krystyna. 



A tutaj są obie na kanapie.



Poduszka ma 58 x 45 cm. Motyw z plakatem 26 x 36 cm. Czy uwierzycie, że szycie tego maleństwa zajęło mi prawie 60 godzin?
Robiłam to z wielką przyjemnością, mając nadzieję, że bliskim będzie to przypominać Panią Krystynę.


The pillow is 58 x 45 cm. The quiltde poster is 26x36 cm. Can you believe that it took me over 60 hours to quilt it?!
It was a pleasure for me to make this pillow. I hope it will remind Mrs Krystyna to her family every time they look at it.