wtorek, 28 maja 2013

Mali quilterzy z Zaborowa

Mam tak duże zaległości w pisaniu, że właściwie to nie wiedziałam od czego zacząć. Dlatego zacznę od końca czyli od zajęć z dziećmi w szkole w podwarszawskim Zaborowie. Byłam tam pod koniec ubiegłego tygodnia. Zaprosiła mnie Pani Renata, wychowawczyni pierwszej klasy.
Zbliżał się dzień matki, postanowiłyśmy więc, że dzieciaki uszyją coś dla swoich mam.
Dla każdego dziecka przygotowałam początek "kanapki" czyli ocieplinę połączoną ze spodem. Na środku przyszyłam kawałek materiału, na którym był wyhaftowany napis "dla Mamusi od ...." i tu było wpisane imię każdego dziecka. Zadaniem dzieci było doszywanie następnych kawałków materiałów tak, żeby zapełnić powierzchnię podkładki lub obrazka.
Dzieci okazały się znakomitymi artystami. A i szycie szło im świetnie. Prawie wszystkie siedziały przy maszynie pierwszy raz. Jak będą robić dalej takie postępy, jak w ciągu dwóch godzin naszego szycia, to większości z nich wróżę światową karierę!!! Były samodzielne i pomysłowe. Czasem tylko trzeba było im pomóc, bo złamała się igła albo zaplątała nitka. Ale która z nas nie miała takich kłopotów?
Pod koniec zajęć dzieci dopytywały się, kiedy znowu przyjdę. Jeszcze nie wiem kiedy ale wiem, że z przyjemnością.





18 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. Joasiu, dziękuję. To haftowanie wymyślił mój przyjaciel. A reszta to już tylko dodatek :)

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. Agnieszko, jeden dziadek dla wnusi (bo to było w jej klasie), to nie takie rzeczy wymyślał ;)))

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. Aniu, a pod jakim wrażeniem ja byłam, jak zobaczyłam te dzieciaki w akcji! Zdjęcia pokazują spokojniejszą stronę zagadnienia :)

      Usuń
  4. Ale piękne prace! I te miny - jaka koncentracja! Fantastyczne zajęcia :) Chciałabym kiedyś od swojego Jasia dostać taki prezent.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dostaniesz. Niech no tylko on dostanie się w moje łapy!!! ;)

      Usuń
  5. Odpowiedzi
    1. Jolu, pomysł odstępuję bez tantiemów :)

      Usuń
  6. Świetny pomysł.Widzę, że dzieci chętne do tego rodzaju zajęć. To ich zaangażowanie...po prostu wzruszające. Wyobrażam sobie jaki wzruszone były mamy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiolu, rzeczywiście dzieciaki bardzo to przeżywały. Dzisiaj trójka z nich odwiedziła mnie w domu i od progu pytały "czy będziemy szyć?"
      A mamy jeszcze nie widziały prezentów bo dostaną je 16 czerwca kiedy będzie obchodzony Dzień Rodziny czyli Dzień Mamy i Taty razem. Nawet nie wiedziałam, że taki dzień jest :)

      Usuń
  7. No mega pomysł! Mamy na pewno były i są przeszczęśliwe z takich oryginalnych prezentów :-)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moniko, mamy jeszcze poczekają parę dni - do 13 czerwca. Mam nadzieję, że będą równie zadowolone jak ich pociechy.

      Usuń
  8. Fantastyczne, kreatywne zajęcia ...
    dzieci uczą się t w o r z y ć i to jest wspaniałe.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  9. tak, masz rację. I nie można im w tym przeszkadzać i ograniczać, wtedy puszczają wodze fantazji. Ja uwielbiam oglądać je z boku, tak po cichutku :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Super pomysł i rewelacyjne efekty: satysfakcja dzieci i pomysłowe zszywanki :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ekstra pomysł, może w przyszłości usłyszymy o którymś z dzieciaków jeszcze;-) nigdy nie wiadomo kiedy urodzi się w człowieku pasja:-) Gratuluję pomysłu, pewnie mamy też szczęśliwe i dumne ze swoich pociech;-)

    OdpowiedzUsuń