poniedziałek, 10 lutego 2020

Patchworkowa bomberka czyli krawiectwo ciężkie miarowe

Od pewnego czasu myślę o patchworkowych ubraniach. Tę myśl wprowadzam powoli w życie.
Po próbach szycia zwyczajna maszyną postanowiłam wyposażyć się trochę lepiej. Kupiłam dwie maszyny: overlock i coverlock.
Tak "usprzętowiona" zaczęłam szyć. Uszyłam już kilka sukienek i myślałam, że dalej będę szyć podobne rzeczy, ale mój wnuk poprosił mnie o bomberkę.
Hmmm... dawno nie szyłam taki skomplikowanych ubrań, ale czego się nie robi dla wnuków.
Gdy okazało się, że wnukowi, z moich dużych zbiorów tkaninowych, najbardziej podobają się resztki tkanin czarno-białych dżersejowych, to mina mi nieco zrzedła. Potem była jeszcze prośba, żeby bomberka była ocieplana. Niezłe wyzwanie. Niebawem okazało się, że było większe niż myślałam :).

 Po kilku dniach szycia jest:




Z czego ją szyłam?  Głównie z odzysku. Kupiłam jedynie suwak. Reszta jest z szafy albo dostałam w prezencie.
Zaczęłam od wykroju na bomberkę z www.patterns-wykroje.pl - firmy McCALL'S, model M7637.
Bardzo przydała się obrazkowa instrukcja.

Ale zanim doszło do szycia kurtki, musiałam stworzyć patchwork.
Na początku zszyłam top. Bez overlocka Brothera nie dałabym rady. Dżerseje zszywane na zwykłej maszynie falowały jak Bałtyk w listopadzie.






Gdy już uszyłam top, to zrobiłam klasyczną kanapkę. Dałam do środka bawełniana ocieplinę, najcieńszą z tych, jakie kiedykolwiek widziałam. Dostałam ją kiedyś od koleżanki.
Na spodzie był biały batyst.
Pikowanie wyłącznie w szwie. Miałam kłopot z utrzymaniem kątów prostych i równoległych lini. Dżersejowe tkaniny układały się, jak chciały.
Skóropodobne skrawki tkanin wyglądały bardzo ładnie, ale szyły się okropnie.


Teraz przyszedł czas na wykrojenie poszczególnych części i zszycie ich.
Potem przyszycie podszewki. Ona też jest patchworkowa, bo nie miałam w domu odpowiednio dużego kawałka czarnej podszewki.
Bomberka ma kieszenie w szwach bocznych, kieszeń wewnętrzną i wieszaczek.
Najtrudniejsze było pikowanie gotowej kurtki. Zrobiłam je wokół kołnierza, suwaka i na dole kurtki. Wygięłam parę igieł.
To było trudne szycie. Krawiectwo ciężkie miarowe! Miałam ochotę rzucić je... ale dobrnęłam do końca. 

Wnukowi bardzo się podoba! Ale wpadłam w duże kłopoty, bo wnuczka też chce taką bomberkę. Mąż również. Ja na razie muszę odsapnąć od takich robótek. Może uszyję coś cienkiego, może jedwab? ;)




2 komentarze:

  1. Aniu, bomberka jest po prostu fenomenalna - nie dziwię się, że wszyscy taką chcą :)

    OdpowiedzUsuń
  2. BOMBOWY pomysł, to i nie dziwota, że
    Rodzina domaga się swoich egzemplarzy!

    OdpowiedzUsuń