piątek, 17 lutego 2017

Dzień dobroci dla próbek

Właściwie to ten dzień zaczął się wczoraj, ale może uda mi się zmieścić w "dobie dobroci dla próbek".
Wczoraj pokazałam Wam próbkę - miasteczko na wzgórzu.

Dziś przyszedł czas na inną, starszą próbkę. Tę uszyłam latem ubiegłego roku. Miałam ochotę wziąć udział w pewnym konkursie. Byłam niedługo po tym, jak moją "Mgławicę Trójlistną koniczynę" zakwalifikowano do kategorii Top Masters na wystawie patchworków w Birmingham. Kosmos w quiltach kręcił mnie wtedy bardzo. 
Znalazłam w internecie obrazek, który zrobił na mnie bardzo duże wrażenie. Nie szukałam źródła tej fotografii, a skupiłam się na tym, co w takich sytuacjach jest najfajniejsze, czyli "jak to uszyć"???!!!!
Wymyśliłam :). To jest właśnie moja próbka. Czarny aksamit, na tym trochę kolorów i czarny tiul. Uszyłam ją porządnie, bo nawet ramki wykroiłam zwracając uwagę na kierunek włosa w aksamicie.
Byłam bardzo zadowolona z próbki.

Już miałam zrobioną kanapkę docelowego quiltu, już zgromadziłam tkaniny, nici, tiul..., gdy okazało się, że obrazek nie przedstawia żadnej rzeczywistej kosmicznej mgławicy, a jest po prostu grafiką zaprojektowaną przez kogoś.
Danka, dziękuję Ci za tę wiedzę.
Cały mój zapał prysł. Nie miałam ochoty na szycie czyjegoś pomysłu. To zupełnie co innego niż prawdziwy kosmos. Prawa autorskie, wypadałoby odnaleźć autora, porozmawiać z nim o moim pomyśle... Odechciało mi się.
Została próbka. Dziś dostała tunel. Ma 35 x 45 cm. Właściwie taki mini quilt.


A tak wygląda grafika, która mnie tak zafascynowała.


A w następnym poście następna historia następnej próbki.

15 komentarzy:

  1. Aniu - podobala mi sie bardzo juz wtedy! :) I jest na tyle inna od inspiracji, ze jest twoim wlasnym projektem. Mnie tylko chodzilo o ten Kosmos :P

    OdpowiedzUsuń
  2. Danka, bardzo dziękuję, że mi uświadomiłaś, że ten kosmos wcale nie jest kosmosem tylko zbiorem pikseli :)

    OdpowiedzUsuń
  3. jak to zwał tak zwał a rezultat mnie się podoba :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Widzialam to cudo i zdjecia zdecydowanie nie oddaja urody "próbki"

    OdpowiedzUsuń
  5. Uszyte bardzo ładnie, ale...
    Wiem, że jestem głosem wołającym na puszczy, że marudzę i się czepiam, ale... jako twórca nie mam innego wyjścia.
    "Znalazłam w internecie obrazek, który zrobił na mnie bardzo duże wrażenie. Nie szukałam źródła tej fotografii, a skupiłam się na tym, co w takich sytuacjach jest najfajniejsze, czyli "jak to uszyć"???!!!! " brzmi niewinnie? No to ja teraz zrobię to samo z pięknym samochodem stojącym na ulicy - zrobił na mnie bardzo duże wrażenie, nie szukałam właściciela z klucczykami, a skupiłam się na tym co najfajniejsze, czyli "jak się tym przejechać????!!!", odpaliłam "na krótko" i.... pojechałam :)

    Wszystko jedno czy to jest zdjęcie czy grafika (pobieżne szukanie wyrzuciło mi to jako zdjęcie kosmosu z archiwum NASA), ma jakiegoś swojego autora, ktoś to stworzył, błagam - nie lekceważmy źródeł, autorów, twórców!!! NASA udostępniło swoje archiwa, ale nadal pozostaje właścicielem tych zdjęć i jako takie powinno być wymienione jako żródło.

    I znacznie bardziej niż o prawo autorskie (które jest bardzo zawiłe, wiem) chodzi mi o szacunek dla wysiłku, talentu, pracy twórcy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bożena, po przeczytaniu Twojego komentarza długo sobie myślałam, czy ja w ogóle powinnam prowadzić ten blog, skoro wyrażam się w sposób zawiły.
      W tym poście chciałam napisać tak:
      1. Wśród wielu zdjęć przedstawiających kosmos w Pintereście znalazłam takie, które mnie zafascynowało. Podpis:"Space storm. Nebula". Byłam przekonana, że to zdjęcie prawdziwej galaktyki.
      2. Uszyłam próbkę tej "galaktyki".
      3. Gdy zaczęłam szukać co to za galaktyka (a właściwie to Danka szukała), to okazało się, że to nie jest żadna prawdziwa przyroda, tylko grafika zaprojektowana przez kogoś.
      4. Jak tylko dowiedziałam się o tym, to NATYCHMIAST PORZUCIŁAM ZAMIAR SZYCIA PATCHWORKU, nie chcąc narażać się na zarzut korzystania z czyichś praw autorskich. Czy to było lekceważenie autora? W moim odczuciu nie.

      Czy szyjąc próbkę rzeczywiście zachowuję się jak złodziej samochodów?

      Na pewno dostałam nauczkę, żeby w przyszłości bardziej wyważać swoje słowa.

      Usuń
    2. Aniu,

      Szyć możesz sobie co chcesz, schody zaczynają się przy upublicznianiu tego (na blogu, na wystawie, w druku):)

      Przykład z samochodem był po to, żeby uświadomić sobie, że patrząc na cudzy samochód w ogóle nie mamy pomysłów, żeby go używać bez pytania. Przy obrazkach to już nie działa.
      Powtarzam, nie chodzi mi o prawo i przepisy (w każdym kraju inne!), chodzi mi o dobry obyczaj. Nawet jeżeli jest wyraźnie napisane, że można sobie jakiś obrazek wziąć i robić z nim co się chce, to w dalszym ciągu ten obrazek ma autora.
      Dla wielu artystów pinterest jest zmorą i walczą z nim domagając się (skutecznie) usunięcia swoich prac bo nonszalancja użytkowników wyrządza im całkiem wymierną krzywdę.

      Jak pokażesz uszytą przez siebie Monę Lisę to nawet jesli zapomnisz wspomnieć Leonarda i tak wszyscy będą widzieli jego obraz (czyli design, pomysł) odwzorowany w tkaninie. Ale obawiam się, że to jedyne tak rozpoznawalne dzieło.
      W większości przypadków widz nie rozróżnia co jest czyje i nawet jak to napiszemy to i tak nie przeczyta. Ale my o tym wiemy i nie chcemy być chwaleni za cudze pomysły, dlatego musimy wyraźnie mówić kto jest ich autorem.

      Zresztą z jakichś powodów używamy cudzych zdjęć - nawet jak to tylko malownicze zdjęcie natury, to pewnie dlatego jest tak malownicze, że ktoś (oprócz sprzętu i umiejętności) włożył w nie swoje widzenie, odczuwanie, wrażliwość. To nie jest tylko natura, to jest natura widziana przez kogoś, podoba nam się bo podobnie patrzymy, tym bardziej powinniśmy docenić tego kogoś.

      I mnie tylko o kultywowanie dobrych, a nie złych praktyk chodzi. Oddawać cesarzowi co cesarskie :)

      Usuń
  6. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  7. Masz duzo racji, Bozena - jestem jak najbardziej za publikowaniem nazwisk czy nawet pseudonimow tworcow i sama robie to prawie zawsze, tj. nie publikuje, jesli sie nie dogrzebie. To prawie dotyczy tak interesujacych prac, ze "musze" je pokazac, a przy najlepszej woli i godzinach szukania na rozne sposoby nie udalo mi sie znalezc autora.

    Aniu - poniewaz mnie przytoczylas, to pozwole sobie przyblizyc problem dla dobra ogolu: ten obrazek nie jest zdjeciem NASA - tak o nim pisze wiele internautow udostepniajacych, ale... to jest obrazek wykonany przez
    http://www.imgsurfaces.com/designs/
    jest w drugim zbiorze obrazkow jako drugi pod podpisem ULTRA CUSTOM DESIGNS, co znaczy ze powstal na zamowienie. Nie pisza kogo.

    W sieci funkcjonuje to zdjecie z jednej strony jako ilustracja (moim zdaniem) humbuga - jest na ogol podpisane "We are all just fragmented energy from the same source." (Wszyscy jestesmy po prostu fragmentami energii z tego samego zrodla.) Nie klikalam wielu ze strachu przed wirusami, ale w kilku odmieniano slowo astrologia...

    Drugi nurt to "NASA" - po nitce do klebka dogrzebalam sie... na Pinterescie
    https://de.pinterest.com/michael0326/
    w albumie https://de.pinterest.com/michael0326/deep-space-images/
    Wiele pieknych obrazkow z Kosmosu, opisy obrazkow wygladaja na prawdziwe doniesienia NASA... ale tam tez znalazlam to samo zdjecie
    https://de.pinterest.com/pin/308215168221536934/
    podpisane tylko "Space Storm. Nebula" (Burza Gwiezdna. Mglawica). I to "zdjecie" jest sciagniete z Internetu, a podpis jest interpretacja wlasciciela albumu, a nie zdjecie NASA:
    http://astronomy-is-awesome.tumblr.com/post/134129222466/for-more-amazing-images-and-posts-about-how

    Aniu - Bozeno. Pisze o tym dlatego, ze jak widac nie wystarczy siegnac do Internetu raz - tam sa galaktyki pieknych zdjec czy super pomyslow. Ale tez trzeba patrzec, kto publikuje, kto jest autorem zdjecia (tez sa prawa autorskie) i przede wszystkim kto to zrobil. I przy publikacji zawsze podawac autorow, inaczej moze sie zdarzyc, ze bedziemy "cytowani" my - a nie oni. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jako ciekawostke dodam, ze w tym ostatnim miejscu, wsrod innych swietnie opisanych mglawic ta "mglawica" w ogole nie wystepuje, ale pochodzi z menu Galeria, gdzie wsrod zielonych mglawic (szukaj green) jest zatytulowana
      http://nebulaimages.com/media/green-looking-ewok-character-eyeing-you
      co znaczy "zielona kreatura wygladajaca na ewoka (niby-misio z Gwiezdnych Wojen) przyglada ci sie"!!??? ;) :O :D

      Usuń
    2. Danka - dobra praktyka jest taka, że jeżeli nie wiesz czyj to obrazek to nie możesz go opublikować, kropka. Wiem, co masz na myśli mówiąc "tak piękny, że muszę", ale żeby być w zgodzie z własnym sumieniem to można tak zrobić licząc na to, że zaraz ktoś powie, czyj to obrazek. Bo inaczej robi się krzywdę nieznanemu autorowi. I znowu - nie mówię o prawie, pieniądzach itp., mówię o szacunku do czyjejś twórczej pracy.

      Latem miałam gorącą dyskusję na ten temat z Kiboko, oczywiście powiedziała mi, że się czepiam, ale to tylko utwierdziło mnie w poczuciu, że trzeba się o to upominać na każdym kroku :)

      I zgadzam się, że czasem trzeba się natrudzić, żeby autora znaleźć, ale nikt nie mówił, że w życiu to ma być łatwo :)

      Usuń
  8. Ja napiszę po prostu, że bardzo podoba mi się ta próbka i bardzo żałuję, że nie zdążyłam jej dooglądać osobiście.

    OdpowiedzUsuń