piątek, 16 kwietnia 2021

O patchworkach w SILVER TV

SILVER TV to telewizja internetowa, dedykowana grupie wiekowej 50 +. Czyli coś dla mnie :)
Beata Borucka, twórczyni tej telewizji, zaprosiła mnie, żebym opowiedziała trochę o swoich patchworkach. Zrobiłam to z największą przyjemnością.
Zapraszam Was do obejrzenia tego wywiadu klik


Jeżeli dzięki temu filmikowi ktoś zacznie szyć patchworki, to będę bardzo szczęśliwa :)

wtorek, 30 marca 2021

Jeden pomysł, dwa żakiety

Jesienią ubiegłego roku dostałam od znajomej ścinki "dresówki" - odpady poprodukcyjne. Bardzo mnie ucieszył ten prezent i od razu wiedziałam, że dostaną u mnie drugie życie. Były tak kolorowe, że uśmiechałam się patrząc na nie. Odkładając na bok inne projekty, dosłownie rzuciłam się, żeby coś uszyć.
I tak powstał pierwszy żakiet. Bardzo go lubię, chętnie noszę i zgłosiłam go na konkurs i wystawę "Trzeci Wymiar Patchworku" organizowaną przez naszą grupę patchworkową "Patchwork Mazowiecki".
Sama się dziwię dlaczego do tej pory nie napisałam o nim na blogu. 

Ten pierwszy żakiet tak spodobał się mojej koleżance, że poprosiła mnie o uszycie podobnego dla niej.
I oto jest :). W stosunku do pierwszego trochę ograniczyłam liczbę kolorów, nie ma tu pomarańczowych i czerwonych szmatek. 




Jak powstawały żakiety?
Zaczęło się od prezentu - kilku toreb ścinków ...

Potem był wybór kolorów, kształtów...




... i próby łączenia. Zdecydowałam się na sposób przypominający tekstylne witraże. 



Wybór fasonu - skorzystałam z wykroju z Burdy.

 I zszywanie części żakietu.


Jestem zadowolona z efektu. Oba żakiety są bardzo kolorowe. Ja tak lubię się ubierać.
Oczywiście mam pomysły na następne takie ubrania :)

 

 

sobota, 20 marca 2021

Landrynki - firanka pojagi

Przeprowadziłam wiele kursów, na których uczyłam szycia patchworków starą koreańską metodą pojagi. Szyłyśmy patchworki jednowarstwowe, zwykle z wykorzystaniem przezroczystości tkanin.
Od dawna zastanawiałam się, czy da się tak uszyć pojagi z organzy.  Postanowiłam to sprawdzić, a konkurs "Trzeci Wymiar Patchworku" był do tego świetnym pretekstem.

Zawsze interesowały mnie witraże. Uszyłam nawet kilka patchworkowych.
W tej pracy witraż "spotkał się" z pojagi. A w słońcu lśni jak cukierki landrynki, moje ulubione w dzieciństwie.
 

 

Uszyłam dwa kawałki firanki o wymiarach 85x190 cm każdy.
Organza jest bardzo trudna do szycia. Klasyczne szycie patchworku wymaga ciągłego  prasowania, czego bardzo nie lubi organza. Szyłam tę pracę przezroczystymi plastikowymi nićmi, które zachowywały się  zupełnie inaczej niż standardowe poliestrowe. Każdy szew jest przeszywany trzykrotnie.

Podczas przygotowań rozkładałam kawałki firanki na podłodze, na białym obrusie. 


Oba elementy firanki mają tunele na górze i na dole, do których można włożyć aluminiowe listwy, usztywniające firankę i pozwalające na łatwe doczepienie jej do karnisza.
Dwa elementy można nałożyć  na siebie i uzyska się w ten sposób inny rysunek szwów.

Firanka przypomina duży kolorowy witraż, o którym zawsze marzyłam.

Na krótkim filmiku pokazuję jak prezentuje się na tarasie. 

Ten patchwork nauczył mnie bardzo dużo o tym, jak należy traktować organzę, co robić, żeby szew był bardziej płaski i precyzyjnie zszyty.
Mam nadzieję, że tę wiedzę wykorzystam przy innych firankach z organzy. Może tym razem jedwabnej?

 

piątek, 19 marca 2021

Jeszcze tydzień! Wystawa "Trzeci Wymiar Patchworku"

To bardzo trudny czas dla wystaw. Pandemia zamknęła wszystkie galerie, domy kultury...
Konkurs, który ogłosiłyśmy razem z koleżankami z naszej grupy "Patchwork Mazowiecki" kończył się w czasie dużego wzrostu liczby dziennych zachorowań na covid 19.

Miałyśmy dużo szczęścia, że firma EMB Systems zaprosiła nas do urządzenia wystawy w jej nowej siedzibie, na ul. Szczotkarskiej 25 w Warszawie.

Został jeszcze tydzień - wystawa będzie czynna do 26 marca 2021 r. Zwiedzanie jej jest możliwe tylko w trybie "indywidualnym" i po wcześniejszym zgłoszeniu tego na adres trzeciwymiarpatchworku@gmail.com na dobę przed planowanym terminem wizyty.
Zapraszam Was - zaglądajcie do nas. Oczywiście wszystko odbywa się w reżimie sanitarnym.


Wszystkich, którzy nie mogą zajrzeć na wystawę, zapraszam na zwiedzanie wirtualne:
- na naszą stronę www.trzeciwymiarpatchworku.pl. Znajdziecie tam zdjęcia wszystkich prac.
- do obejrzenia relacji z otwarcia wystawy, która była na Facebook
- a także do obejrzenia krótkiego filmu na YT.

Ja zgłosiłam na wystawę cztery patchworki.
O jednym, sukience, już napisałam. Obiecuję, że niedługo opiszę trzy pozostałe :).

piątek, 12 marca 2021

Patchworkowa sukienka

Kiedyś nie lubiłam patchworkowych ubrań. Na wystawach quilterskich oglądałam panie ubrane w takie ubrania i ciągle miałam wrażenie, że ich właścicielki owinęły się kołdrami.
Od jakiegoś czasu sama zaczęłam eksperymentować z takimi ubraniami i powoli, powoli przekonuję się do nich. 

Ta sukienka jest właśnie taka kolejną próbą.
Do jej uszycia zmobilizował mnie konkurs "Trzeci Wymiar Patchworku", który zorganizowałyśmy razem z koleżankami z naszej grupy "Patchwork Mazowiecki". W konkursie było kilka kategorii. Sukienkę zgłosiłam do kategorii "ubrania i dodatki". 

Ale wcześniej trzeba było ją uszyć. 


Zaczęłam od zakupu w sklepie Pani Szpilka charm packów, czyli gotowego zestawu tkanin z jednej kolekcji. To bardzo ułatwiło decyzję o wyborze tkanin ;). 



Kupiłam trzy paczki, wykorzystałam półtorej paczki w kolorach niebieskim, fioletowym, turkusowym... Pozostałe kawałki tkanin w zdecydowanie cieplejszej tonacji, zostawiłam na inną sukienkę. 

Tu jest krótki filmik o tym jak wyglądały pozszywane elementy, z których miała powstać sukienka.
https://youtu.be/1B3luGHuQd4

Uszyłam ją na overloku. To był test, pierwszy raz w mojej pracowni powstawał overlokowy patchwork. Próba jest bardzo udana i wiem, że będę szła tą drogą, bo to znacznie łatwiejszy sposób, niż zszywanie szmatek ściegiem krytym. Po przeszyciu na overloku każdy szew stębnowałam. To oczywiście dodało mi pracy, ale warto było!

Uszyłam prostokąt. 




I już miałam kroić z niego sukienkę, gdy wpadłam na pomysł: na skos będzie lepiej!!!!



Było! Na pewno było!!! Tylko ile roboty ja sobie dodałam tym pomysłem.
Tu musiałam odpruć jakieś kwadraty, tam przyszyć...
A najtrudniejsze dopiero mnie czekało. Na środku brzucha, w wyniku zmian, wypadły mi dwa ciemne kwadraty. A ciemne miały być na dole i z boku. Już widziałam siebie, jak w przyszłości złoszczę się przy każdym założeniu sukienki, że tego nie zmieniłam.
No to zmieniłam, wyprułam dwa kwadraty ze środka, wszyłam dwa inne, jaśniejsze i zajęło mi to tylko (!) 3,5 godziny.
I to było właściwie jedyne potknięcie przy szyciu.
Rękawy, dekolt i dół odszyłam pliską z cienkiego batystu.

Miałam tę kieckę na sobie zaledwie parę minut - żeby zrobić zdjęcia - ale już wiem, że ją lubię i na pewno będę ją nosić. Jest wesoła i dodaje energii :)


niedziela, 31 stycznia 2021

Pikowana spódnica

Tak się ostatnio składało, że pokazuję niewiele swoich prac, a szyję właściwie ciągle. A to prezent - niespodziankę, a to coś na konkurs...
Ta spódnica też była niespodzianką, bo uszyłam ją w prezencie mojej synowej. Ale prezent już wręczony, mogę o nim napisać.



Coraz częściej mam ochotę na szycie patchworkowych ubrań. Pomysłów mam mnóstwo. To jeden z nich. Whole cloth quilt, czyli taki quilt, który ma górę z jednego kawałka tkaniny.
W tej spódnicy to jest czarna bawełniana tkanina. W środku zastosowałam najcieńszą ocieplinę bawełnianą, jaka udało mi się znaleźć na polskim rynku, na spodzie jest czarna podszewka. Wszystkie warstwy przepikowałam czarnymi nićmi Ariadny nr 30.
Spódnicę wykroiłam z ćwiartki koła. Szyłam ją "na oko". Znałam tylko obwód talii i długość spódnicy.
Nie miałam pojęcia, czy taka spódnica spodoba się synowej.
Udało się :). Dorota bardzo zadowolona, rozmiar idealny, fason trafiony. 

Tak wygląda spódnica z przodu i z tyłu.


 

A tak z lewej strony




Jeszcze parę szczegółów




 

Czekają następne pomysły :). Płaszcz, sukienka....


niedziela, 1 listopada 2020

Patchworkowa kurtka

Ta historia zaczęła się latem ubiegłego roku.
Basia Pieczyńska pokazała mi jak można barwić tkaniny roślinami. Bardzo mi się to spodobało. Jesienią tego roku wybrałam się na kurs ekoprintu do Beaty Jarmołowskiej. Nowe doświadczenia, mnóstwo wiedzy.
Na kursie i potem, już u siebie w domu, zrobiłam tkaniny, które miałam zamiar wykorzystać. A na razie położyłam ja na półce "na potem".
I może by tam leżały długo, ale przypadkiem trafiłam na kurs szycia patchworkowej kurtki Natalii Afoniczkiny, która w Moskwie prowadzi Szkołę Szycia i Stylu. Natalię spotkałam w zeszłym roku na festiwalu patchworkowym Wołga Quilt w Niżnym Nowgorodzie, na którym był zorganizowany przez nią pokaz mody patchworkowej.

Nie wahałam się nawet przez chwilę, od razu zgłosiłam się na kurs. Od dawna interesuje mnie patchworkowa odzież. Ostatnio porobiłam nawet trochę prób. Oprócz nauki szycia byłam ciekawa jeszcze jednego - jak ten kurs będzie zorganizowany. Okazało się, że wszystkie wiadomości są przekazywane na WhatsApp. Nigdy nie korzystałam z tej aplikacji. Ale jakoś to mnie nie zraziło.

Gdy zaczął się kurs, zaczęłam trochę wątpić, czy dobrze zrobiłam. Okazało się, że moja znajomość rosyjskiego jest jednak mniejsza niż myślałam, a tu dużo tekstów, wiadomości głosowe... W sukurs przyszedł mi oczywiście internetowy translator.  Dałam radę.
Kurs był świetny. Natalia jest bardzo dobrym fachowcem, znakomicie uczy i motywuje. Natalio, bardzo dziękuję :). Udało się :)

I jest kurtka:




Kurtka jest dwustronna. To jest jej lewa strona - wybrałam na nią kawałki tkanin z gorszymi "wydrukami", bo i tak wiedziałam, że będę ją nosić na prawej stronie.



Jeszcze parę szczegółów. To z myślą o moich patchworkowych koleżankach, które interesują się tym "jak to jest zrobione".





W środku jest bawełniana ocieplina. Najcieńsza, jaką udało mi się znaleźć, kupiłam ją u Pani Szpilki.
Pikowanie - bardzo rzadkie, najczęściej wokół odbitek liści, żeby kurtka nie była za sztywna.

A tu jest króciutki film.

Będą następne kurtki. Spodobało mi się to szycie.