Mam opóźnienie jak pociąg z Przemyśla do Szczecina. Zaraz skończy się styczeń a ja pokazują słońce, które uszyłam w listopadzie. To już zaczyna być tradycją, że w ten bury miesiąc sięgam po ciepłe kolory. I prześladują mnie koła, kółka, okręgi... Ale to już przez "okrągły" (a jakże!) rok.
Dzisiaj maleństwo uszyte ze skrawków szmatek, które zostały z innych słońc. Ma 77 x 77 cm.