Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Stowarzyszenie Polskiego Patchworku. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Stowarzyszenie Polskiego Patchworku. Pokaż wszystkie posty

sobota, 10 listopada 2018

Miasto przyszłości, czyli jak wnuczek i babcia razem szyli patchwork

Stowarzyszenie Polskiego Patchworku parę miesięcy temu ogłosiło konkurs "Biało-czerwona" z okazji setnej rocznicy niepodległości Polski.  Należało uszyć patchwork w dwóch kolorach: białym i czerwonym.
Konkurs przewidywał dwie kategorie. Jedną patchworków dużych, powyżej 100 x 100 cm. Druga to patchworki małe - do 40 x 40 cm.
Miałam mnóstwo pomysłów na uszycie czegoś na ten konkurs, ale jeden z nich był wielokrotnie ważniejszy niż wszystkie inne.
Finał jest taki - miasto przyszłości.



A jaka jest jego historia?
Mój wnuk Stefan bardzo ładnie maluje i rysuje. Zachwycam się jego pracami już od dawna. Niemalże od tych pierwszych. Powiecie: normalne, babcie tak mają.
Rok temu, na wspólnych wakacjach, Stefan narysował obrazek, który zrobił na mnie wielkie wrażenie. Jest spory, na 3 kartkach rozmiaru A4 sklejonych razem. Na nich futurystyczne miasto z wieloma detalami.


Już wtedy spytałam Stefka, czy kiedyś coś wspólnie uszyjemy. Zgodził się chętnie. Po kilku miesiącach przyszedł na to czas. Postanowiliśmy razem uszyć patchwork i zgłosić go na konkurs "Biało-czerwona".
Teraz nastąpił ścisły podział zadań.
Stefan myślał nad projektem.
Ja zbierałam białe i czerwone szmatki.

Zaczęliśmy pracować w lipcu. Stefan przyjechał do mnie na wakacje. Mieliśmy pracować dniami i nocami. Skończyło się "nocami", bo za dnia w lipcu na wsi są fajniejsze zajęcia.

Stefan wybierał szmatki, wycinał domy i ich fragmenty, przyklejał je do podłoża, rysował szczegóły znikającym flamastrem...
Jak widzicie z poświęceniem. Na kolanach ;)





Ja potem przyszyłam to, co przygotował Stefan. Wypikowałam...
Trochę roboczych zbliżeń ...
"Miasto przyszłości" ma trzy części. Górną - latającą, naziemną i podziemną.





To nie był jeszcze koniec. Trzeba było doszlifować różne fragmenty, nanieść szczegóły, wpuścić w przestrzeń powietrzną parę samolotów, a w podziemia lampy. Doszyć mosty i wieże.
I znowu pałeczkę przejął Stefek.



Tutaj rysuje mi na papierze wzór wieży, którą mam potem wypikować. "Potem", to znaczy gdy on będzie na kolejnym kawałku wakacji, czyli obozie piłkarskim.



"Wykończeniówka" to była już moja robota.

W październiku Stefan był u mnie, gdy przyjechała moja znajoma, Jola, na stałe mieszkająca w Australii. Jola już wcześniej widziała "Miasto przyszłości" i bardzo jej się spodobało.
Jola pisze co miesiąc artykuł do lokalnej gazety na temat kreatywności. Gdy zobaczyła nas razem, postanowiła przeprowadzić z nami wywiad na temat naszego szycia.
Rozmawiała ze Stefkiem o tym, jak to było z tym projektem, a na koniec spytała: a co Ci się najbardziej w nim podobało? Stefan odpowiedział: "to, że szyliśmy go razem z babcią". Czy może być większa nagroda dla mnie?

A teraz, gdy już wróciłam na Ziemię, napiszę jeszcze parę szczegółów technicznych.
Wymiary: 110 x 110 cm.
Tkaniny: przeróżne, począwszy od sztucznej skóry a skończywszy na koronkach i tiulu.
Nici: Isacord
Technika: aplikacja z ostrymi brzegami, pikowanie z wolnej ręki.

Niestety nie udało się nam pojechać na wernisaż wystawy "Biało-czerwona". Był dzisiaj w Rybniku.
Obejrzeliśmy ją w internecie. Fantastyczne prace! Niezwykle zróżnicowane, bardzo pomysłowe. Chylę czoła przed moimi Koleżankami i gratuluję zwycięzcom.
Cieszę się niezwykle, że w ciągu roku, kiedy wystawa będzie krążyć po całej Polsce (i nie tylko) na pewno odwiedzimy ją razem ze Stefkiem.

Ale była Ewa. I sfotografowała. Dzięki Kochana.



Tu znajdziecie relację Stowarzyszenia Polskiego Patchworku z wystawy, listę nagrodzonych i linki do wszystkich prac. Zajrzyjcie koniecznie. Na pewno warto.

Czy mamy ze Stefanem wspólne plany patchworkowe? Mamy!

czwartek, 30 listopada 2017

"Bobin work", czyli moje próby pikowania kordonkiem

Zachęciła mnie Marzena Krzewicka. W ostatnią sobotę poprowadziła spotkanie zorganizowane przez Stowarzyszenie Polskiego Patchworku, na którym pokazywała jak pikować bardzo grubymi nićmi.
Marzena opisała wszystko na swoim blogu klik.
Niestety nie mogłam być na tym spotkaniu, ale według wskazówek Marzeny zrobiłam pierwszą próbkę.
Na początek zebrałam różne kolorowe kordonki. Były różnej grubości. Takie jakie miałam.


Potem dobrałam do nich nici w tych samych kolorach. Moje były czasem trochę za słabe i rwały się czasem.
Na małe szpuleczki do bębenka w maszynie do szycia nawinęłam kordonki.

Rozkręciłam maksymalnie śrubkę w bębenku mojej maszyny, a naci górnej nici nastawiłam na maksimum. Stębnówka Juki TL - 98 P, na której szyłam jest pod tym względem o wiele lepsza niż moja wieloczynnościowa Janome. Pozwala na bardzo precyzyjne ustawienie naciągów górnej i dolnej nici - regulacja obejmuje szeroki zakres.
Obróciłam "kanapkę" do góry nogami i na lewej stronie kanapki zabrałam się do pikowania róńymi wzorkami.




Po dwóch godzinach szycia miałam gotową próbkę o wielkości mniej więcej 13 x 13 cali, czyli trochę ponad 30 x 30 cm. To jest lewa strona kanapki wypikowana kordonkami z bębenka.







To jest naprawdę próbka. Widać na niej potknięcia, niedoskonałości. Nie chowałam nitek, ucinałam je po prostu. Nie zmieniałam naciągów, chociaż już teraz wiem, że przy zmianie grubości kordonka w bębenku trzeba to zrobić.
Na zdjęciu widzicie ile powierzchni można wypikować zawartością jednego bębenka. Szyłam do momentu, aż zabrakło mi nici w bębenku. Wtedy zmieniałam szpuleczkę na nawiniętą innym kolorem. Czyli na uszycie tej próbkę zużyłam 6 bębenków.

Tak wygląda lewa (z lewej) i prawa (z prawej) strona próbki - widać jak wyraźnie prezentuje się to, co uszyłam kordonkiem.


Jestem bardzo zadowolona z tych prób. Będą następne. Marzena, dzięki za inspirację.

środa, 24 maja 2017

"Drzewo wiadomości dobrego" - drugie miejsce w konkursie "Raz na ludowo" / "The tree of the good news" - second place in the folk contest

Kilka dni temu zakończył się konkurs Stowarzyszenia Polskiego Patchworku "Raz na ludowo". Szyłyśmy patchworki inspirowane folklorem i polską sztuką ludową.
Pierwsze miejsce zajęła Hanna Banach. Dostała nagrodę za fantastyczny patchwork "Nasze azulejos" - techniką monoprintu wydrukowała wszystkie niebieskie patchworkowe "płytki". Znakomity pomysł.

A folk contest, which was organised by the association of Polish Patchwork was finished a few days ago. We have sewn quilts which were inspired by folklore and the Polish folk art.
The winner is 
Hanna Banach. She was prized for the wonderful quilt "Our azulejos". She has used monoprint technique and printed all the blue parts of her quilt. I find this idea brilliant!

Wszystkie patchworki oraz imiona i nazwiska zdobywców nagród i wyróżnień znajdziecie tutaj http://polskipatchwork.pl/index.php/2017/…/20/raz-na-ludowo/. 
Gratuluję moim koleżankom, uszyły piękne i pomysłowe patchworki.

You can find all awarded pieces of art here: http://polskipatchwork.pl/index.php/2017/…/20/raz-na-ludowo/. Congratulations to all the winners! You have sewn beautiful quilts!

Ja dostałam drugą nagrodę za quilt "Drzewo wiadomości dobrego". Uszyłam quilt, który jest moją interpretacją dolnośląskiego haftu białego. Haft był wykonywany na cienkim białym płótnie lub batyście. Występował na kabotkach – damskich koszulkach. Zdobiono w ten sposób rodzaj żabotu przy szyi i falban przy rękawach.
Elementy haftu dolnośląskiego ułożyłam w kształt drzewa. Inspiracją była kurpiowska leluja, czyli drzewo życia.

Quilt ma wymiary 75 x 130 cm. Jest uszyty na czarnej bawełnianej tkaninie. Pikowanie z wolnej ręki białymi nićmi nr 30. Nie korzystałam z żadnych szablonów ani wzorników. Wcześniej zrobiłam dużo próbek, sprawdzając, jak będą wyglądały różne elementy tego haftu. Potem narysowałam białą kredką pień i konary drzewa, a później już tylko pikowałam i pikowałam.
Na obrzeżach jest pikowanie w paseczki bardzo cienką (nr 250) nitką w kolorze czarnym.


I was prized a second place for my "Tree of good news". I quilted my interpretation of Lower Silesian white embroidery. This kind of embroidery used to be sewn on thin white canvas or lawn. It used to be embroidered on white shirts (called "kabotki"). 
Inspiration for this quilt was the tree of life. All the elements of the Lower Silesian embroidery were arranged in the shape of the tree. 
Quilt is 75 x 130 cm wide. It is sewn on the black fabric. It was free-hand quilted with the thickness of the thread number 30. I used no pattern to make the flowers or leaves. I produced a lot of samples to check if the parts of this pattern look good and then I used a white pencil to draw the trunk and the branches of my tree. And then i quilted and quilted...
You can find stripe-quilted frame in my quilt. I used black, very thin thread (250) to do it. 





A tak wyglądał quilt w czasie szycia:

This is how my quilt looked like when I was making it:



W trakcie szycia nakręciliśmy z mężem malutki filmik. Wybaczcie potknięcia i złą jakość. To pierwsza nasza taka "produkcja". 


We have recorded a short movie while quilting this work. We apologize for all the unperfections - this is our first movie production :)

Nagrodami w konkursie były: piękny kurpiowski dziewięćdziesięcioletni kilim, narzędzia do szycia patchworku i zestaw patchworkowych tkanin.
Dziękuję Fundacji Cepelia, firmie KOMA - polskiemu przedstawicielowi OLFA i firmie Lalabaj za te piękne nagrody.

There were many precious things to win in this contest: ninety years old kilim, fabrocs to produce even more quilts and some tools to sew. 
Thank you Cepelia FoundationKOMA company - the Polish representative if OLFA and the Lalabaj company for all the beautiful prizes.