poniedziałek, 4 lutego 2013

Kurs patchworkowy w Warszawie

W ostatnią sobotę i niedzielę zorganizowałam w Warszawie dwa kursy patchworkowe. W kursie uczestniczy jednorazowo tylko 8 osób. Chętnych było więcej niż miejsc. Uczestniczki kursu już wcześniej zgłaszały się do fabryki maszyn do szycia Bernina, że chcą wziąć udział w takim kursie. Bernina wyposażyła nas w 8 fantastycznych maszyn do szycia a Pan Sebastaian Gruszka pomagał zorganizować kurs. Wielkie dzięki.
Kurs poprowadziłyśmy razem z Marzeną Krzewicką. Wiedzą techniczną na temat maszyn do szycia i ich obsługi wspierał nas Eugeniusz Pawlewicz.
Uczestniczki obu kursów miały różne umiejętności szycia na maszynie, niektóre już wcześniej szyły patchworki, inne stawiały swoje pierwsze kroki. Tematem kursu było uszycie poszewki na poduszkę.
Przygotowałam i wydrukowałam instrukcję obsługi, która krok po kroku pokazywała jak to zrobić. Zaproponowałam szycie trzech różnych wzorów, które dają się łatwo modyfikować. Oczywiście wcześniej uszyłam trzy poszewki i sfotografowałam każdy etap pracy przy szyciu tej najtrudniejszej. Tak wyglądały poszewki:





Żeby trochę przyśpieszyć pracę pociełam tkaniny na 10-centymetrowe kawałki. To pozwoliło zaoszczędzić sporo czasu.
Razem z Marzeną opowiedziałyśmy trochę o szyciu i zaczęło się!!! Miałyśmy osiem maszyn do szycia Berniny: 350, 380 i 550. 
Panie wybrały sobie tkaniny, zaczęły komponować wzory i zabrały się do szycia.













Było twórczo, wesoło, pracowicie. Panie wykazały się świetnym wyczuciem koloru, pomysłowością i zacięciem.
Oczywiście przydałoby się nieco więcej czasu, żeby skończyć poszewki ale i tak prace wyglądają imponująco.











A w niedzielę przyszły następne fanki patchworku i nasze zajęcia odbyły się podobnie jak w sobotę.
Zobaczcie jak pracowałyśmy :)








I powstały takie piękne prace:










Drugi dzień warsztatów upłynął nam równie szybko jak pierwszy. Razem z Marzeną byłyśmy zaskoczone tym, jakie piękne prace powstały w tak krótkim czasie. Ile mają w sobie emocji i energii. Dziękujemy za to Agnieszkom, Aniom,  Magdom, Małgosiom, Agacie, Beacie, Bogusi, Ewie, Ilonie, Joli, Krystynie i Monice.
Niemalże wszystkie Panie chcą przyjść na następne zajęcia. Zaplanowałyśmy je na pierwszy weekend marca ale sądząc po tym, ile osób chce w nich uczestniczyć, musimy chyba ten weekend rozciągnąć do kilku dni :).
Wszystkich chętnych do uczestniczenia w kursach patchworkowych w Warszawie zapraszam na moją stronę www.annaslawinska.pl. Tam znajdziecie informacje o kursie i formularz zgłoszeniowy. Do zobaczenia.

piątek, 18 stycznia 2013

Zapomniane listopadowe słońce

Mam opóźnienie jak pociąg z Przemyśla do Szczecina. Zaraz skończy się styczeń a ja pokazują słońce, które uszyłam w listopadzie. To już zaczyna być tradycją, że w ten bury miesiąc sięgam po ciepłe kolory. I prześladują mnie koła, kółka, okręgi... Ale to już przez "okrągły" (a jakże!) rok.
Dzisiaj maleństwo uszyte ze skrawków szmatek, które zostały z innych słońc. Ma 77 x 77 cm.


piątek, 11 stycznia 2013

Książeczka Niny

Moja wnuczka ma 10 miesięcy. Uwielbia książki. Nawet te bez obrazków. Przegląda je z dużą przyjemnością. Złości się, gdy książka się zamknie a ona jeszcze nie umie jej otworzyć.
Uszyłam Ninie książeczkę z materiału. Nie zamyka się podstępnie a ma za to różne atrakcje: stronę z mięciutkiego futerka, motylki, które mogą ruszać skrzydełkami, kwiatki przylepione na rzepy albo takie, które można schować za przezroczystą przegródką  i na deser sznureczki z supełkami do gryzienia.
Nina bardzo lubi tę książeczkę. Myślę, że gdy podrośnie, to odkryjemy razem kieszonkę na suwak i dziurki, przez które można przeciągnąć wstążeczkę a potem zawiązać ją.
Każda kartka książeczki ma 26 x 20 cm.






środa, 9 stycznia 2013

Inspirująca Elizabeth Graf

Przez kilka ostatnich tygodni czas był szybszy ode mnie. Nie wystarczyło go na pokazanie tego, czym się zajmowałam. Trochę szyłam, trochę malowałam.
W listopadzie, w kalendarzu Berniny trafiłam na Szwajcarkę Elizabeth Graf.
To było niezwykle inspirujące spotkanie. Najbardziej urzekła mnie ta jej praca http://www.elisabethgraf.ch/images/Quilts/010.jpg.
Już od kilku lat w listopadzie i grudniu szyję bardzo kolorowe tkaniny. Na przekór mrocznej naturze. Tym razem wzorowałam się na Elizabeth Graf. Ta tkanina to prezent gwiazdkowy. Aż bije po oczach kolorami. Fotografia jakoś tego nie oddaje.
Ma wymiary 100 x 90 cm i jest uszyta ze skrawków różnych tkanin: bawełny, lnu, elenobawełny, jedwabiu.

środa, 7 listopada 2012

Zielone słońce?

Moja przyjaciółka Magda spędziła na moim wernisażu dwie godziny wpatrując się w "słońce z morskiej głębiny". A potem poprosiła mnie, żebym uszyła dla niej podobne słońce ale widziane z wody porośniętej zieloną rzęsą. I tak powstało "zielone słońce". Jest trochę mniejsze niż jego turkusowy pierwowzór, ma tylko 75 x 75 cm. Może będą następne wersje kolorystyczne? Polubiłam szycie takich tkanin.



piątek, 12 października 2012

"Ci facciamo due spaghi" czyli włoski projekt

To zadanie było trudne. Patchwork jest prezentem na "parapetówkę". Właścicielka patchworku lubi Włochy i wszystko co włoskie. Na patchworku znalazł się napis: "ci facciamo due spaghi". To zdanie, którym Włosi witają niezapowiedzianych gości a znaczy mniej więcej "chodź zrobimy sobie dwie kluseczki". Patchwork ma wisieć w kuchni, o której wiedziałam tylko tyle, że jest szara. W nazwie wina jest zaszyfrowane nazwisko gospodarzy domu. Zapisałam również datę jutrzejszej imprezy.
Szyłam tę pracę w ekspresowym tempie i w dodatku ręcznie, bo byłam z daleka od maszyny. Na maszynie uszyłam tylko aplikacje ale przyszyłam je ręcznie. Pierwszy raz robiłam takie aplikacje, wyszły trochę nieporadnie... Następne będą lepsze :)
Patchwork ma wymiar 82 x 82 cm.