niedziela, 7 sierpnia 2016

Mrówka na wrzosowisku

W ciągu ostatniego miesiąca uszyłam kilka łąk. Niemalże hurtowa produkcja łąkowa.
Już na samym początku miałam ochotę na uszycie takiej, którą widzi mrówka. Dzisiaj mrówka zawędrowała na wrzosowisko. Mam wrażenie, że zrobi jeszcze inne wycieczki.
Jak zwykle, kawałeczki różnych tkanin przykryłam tiulem i dość gęsto wypikowałam.
Wymiar: 48 x 48 cm.





piątek, 5 sierpnia 2016

Czerwona łąka

Łąki, łąki... Dziś czerwona. A jeszcze jedna czeka na pokazanie.
Tu znowu przygotowałam tło. Ufarbowałam je, a dopiero potem ułożyłam na nim kawałeczki materiałów. Te małe czerwone kółeczka, to fragmenty maszynowego haftu richelieu. I kolorowe muliny, tiule, skrawki organzy, bawełniane ścinki. Czyli jeden wielki tkaninowy kisz misz. Czyli tak jak lubię.
A na to wszystko jeden duży kawałek tiulu i pikowanie z wolnej ręki.
Jak nazwać tę technikę? To trochę confetti, ale nie do końca. Na razie zostanę przy nazwie"technika własna"
Rozmiar 110 x 40 cm.

Mam jeszcze trzy takie ufarbowane kawałki materiałów. Oczywiście w różnych kolorach. Będzie znowu kwiatkowo. Ale to za jakiś czas, bo w przyszłym tygodniu jadę na festiwal do Birmingham, żeby zobaczyć jak szyją inni i sprawdzić, jak się ma moja "Mgławica Trójlistna Koniczyna" (Trifd Nebula), która trafiła do kategorii Fine Art Quilt Masters.


Jeszcze trzy zbliżenia




I zdjęcie w połowie szycia, bez tiulu i niektórych kwiatków. Robione teleofnem i przy sztucznym świetle, więc jakość i kolory raczej marne, ale nie mam innego.  



sobota, 23 lipca 2016

Niepotrzebna łąka / Unnecessary meadow

Przejrzałam moje ostatnie posty. Od wielu miesięcy ciągle szyję coś po coś. Imieniny, urodziny, narodziny, śluby....
Ta łąka, którą dzisiaj uszyłam, jest nikomu niepotrzebna. Szyłam tak sobie, żeby zrobić sobie przyjemność :).
Bardzo lubię łąki. Od kilku lat mieszkam na wsi i mam je na co dzień. Z wielką radością oglądam jak zmieniają się od wiosny do jesieni. Nawet gdy jadę od siebie do Warszawy, w kierunku autostrady, to latem wybieram taką drogę, przy której jest najwięcej pól i łąk.
Już przekwitają chabry. A szkoda. Dlatego dziś niebieska łąka.

I looked through my recent posts. I've noticed that I have been sewing for someoone, because of an occassion, somebody's birthday, nameday, anniversary, wedding... 
This quilt is for nobody. I made it just because I wanted to make it, because I love to quilt. 
I like meadows. I live outside of a town for a couple of years and I see beautiful meadows every day. I like watching as they change through the Seasons. When I travel to Warsaw, especially in the Summer, i chose the road which is as close to meadows as possible. 
The cornflowers wither now. Such a shame! This is why my meadow is blue. 

Tydzień temu był u mnie kurs farbowania tkanin. Zostało trochę rozpuszczonych farb. Żal było wylewać. Ufarbowałam tła do następnych łąk. To jest też farbowane.
Technika confetti. Materiały to głównie bawełny. Rozmiar 50 x 43 cm.

There was a course of dyeing fabrics at my house last week. I got some paints left. How could I let them waste? I dyed the backgrounds to be used for the next meadows. This one is dyed too. 
I quilted using the confetti technique, the fabrics are mostly made of otton. Its size is 50 x 43 cm. 


I jeszcze parę szczegółów.

Here are some datails:





piątek, 15 lipca 2016

Łąka dla Marysi / Meadow for little Mary

Niedawno na świecie pojawiła się maleńka Marysia. Gdy zastanawiałam się, co jej uszyć na to powitanie, trafiłam w internecie na Sandy Dooley. Zachwyciły mnie jej malowane kwieciste łąki. Postanowiłam uszyć dla Marysi coś podobnego.
Oczywiście w mojej ulubionej technice confetti.

Little Mary was born in my family. When I was wondering what should I sew to welcome her, I found Sandy Dooley on the Internet. I was delighted by painted meadows that she creates. I decided to sew something inspired by those paintings using my favourote technique: confetti. 




Łąka ma wymiar 85 x 85 cm. Jest uszyta głównie z tkanin bawełnianych. Użyłam tiulu w wielu kolorach.
Może doszyję jeszcze jakiegoś motylka, ważkę albo żuczka. W końcu to obrazek dla malutkiej dziewczynki :).
Tak wyglądał pierwszy etap powstawania patchworku, rodzaj patchworkowego podobrazia. Nakładałam na niego kolejne warstwy.

The meadow is 85 x 85 cm. It is made of cotton fabrics. I also used some tulle. 
I think I should sew a little butterfly, dragonfly or beetle on. It is a picture for a little girl after all... :)
This is how the first phase of creating this quilt looked like. I put many layers on. 


Bardzo lubię takie szycie. Gdyby nie inne obowiązki, to najchętniej zaraz siadłabym do szycia następnej takiej łąki. Bez potrzeby. Tak po prostu dla przyjemności szycia.

I love this kind of sewing. If not the lack of time I would probably be sewing another meadow full of flowers by now. Just because I love to sew. Just because I want to do it :)

niedziela, 19 czerwca 2016

Ja też lubię szyć koła, kółka i kółeczka

...ale tym razem nie mogłam przystąpić do pierwszego konkursu Stowarzyszenia Polskiego patchworku, bo byłam jego jurorem. O konkursie przeczytacie tutaj. Zapraszam.
Zapraszam także, do moich kół, kółek i kółeczek, które uszyłam dla Joli. Są beżowe, brązowe, lśniące, miedziane... Iskrzą się radośnie w słońcu i sztucznym świetle. Podobają się Joli, a to był cel!
Mają 80 x 80 cm.


 Tak wyglądają w pełnym słońcu


A tu trochę szczegółów










I jeszcze parę migawek z szycia dla tych, którzy są ciekawi tego, "jak to jest zrobione?".

 


środa, 15 czerwca 2016

"Mgławica Trójlistna Koniczyna" w kategorii "Fine Art Quilt Masters" na wystawie w Birmingham

Gdy ją szyłam, to nie miałam pojęcia, że sprawy tak się potoczą.
Koleżanka namówiła mnie, żeby "Mgławicę" zgłosić na jedną z najbardziej prestiżowych europejskich wystaw patchworkowych w Birmingham. I to od razu w kategorii Fine Art Quilt Masters.


O zakwalifikowaniu patchworków na wystawę w tej grupie decyduje jury.  Do konkursu przyjmuje tylko 20 patchworków spośród zgłoszonych z całego świata. I przyjęło mój patchwork! Ciągle jeszcze szczypię się, bo nie bardzo wierzę, że to dzieje się naprawdę. Nigdy wcześniej nie "startowałam" w takich konkursach. Fajny debiut :)
Mgławica znalazła się w zacnym gronie. Zobaczcie z jakimi patchworkami będzie konkurować w walce o I nagrodę. Rozstrzygnięcie konkursu będzie w połowie sierpnia. Trzymajcie kciuki.

niedziela, 1 maja 2016

Planety znowu szaleją

Uszyłam kilka patchworków w tym stylu. Największy z nich już ponad rok temu "A planety szaleją, szaleją". Po nich przyszły nieco mniejsze "Planety nieco spokojniejsze".
Te dzisiejsze mają 70 x 70 cm i kolorystykę zbliżoną do tej, która panuje w domu mojej przyjaciółki.


Tak prezentują się z maszyną do szycia, na której moja Mama uczyła się szyć 90 lat temu.


I jeszcze w "pięknych okolicznościach przyrody..."


 I z moją kotką, która zdecydowała się zapozować.


Tu są kolejne fazy powstawania patchworku. Dokładny proces powstawania podobnego quiltu opisałam tutaj.