środa, 20 maja 2015

Blogger's Quilt Festiwal - Art Quilt

To już moja druga praca, którą zaprezentuję w Blogger's Quilt Festiwal.

This is my second quilt which I want to show on Blogger's Quilt Festiwal.

http://amyscreativeside.com/2015/05/15/bloggers-quilt-festival-spring-2015/

Zgłaszam swoją pracę "A planety szaleją, szaleją....." do kategorii Art Quilt.
 

I submit my work "And the planets go crazy..." to the category Art Quilt
 

Moja praca jest efektem fascynacji malarstwem Soni Delaunay.

My work is the effect of fascination with Sonia Delaunay. paintings.







Sama wymyśliłam sobie jak uszyć ten patchwork. Cały proces szycia opisałam bardzo dokładnie, krok po kroku w innym poście. Zapraszam Was, zajrzyjcie.



I invented myself the method of sewing this pathwork. The whole process of sewing is described step by step in this post. Have a look.
 

Ten patchwork ma wymiary 210 x 140 cm. Jest uszyty z resztek różnych tkanin, bawełny, lnu, różnych tkanin ubraniowych, często błyszczących. Przy ich wyborze kierowałam się wyłącznie kolorem. Zużyłam skrawki około 100 różnych tkanin.
 

The quilt is big - its dimensions are 210 x 140 cm. It is sewn from remnants of different fabrics, cotton, linen, clothing fabrics, often shiny. I was selecting them solely by color. I used scraps of about 100 different fabrics.

Obrazek kojarzy mi się planetami, a jego tytuł zaczerpnęłam z tytułu piosenki polskiego zespołu Maanam.


Picture reminds me of the planets, and its title is part of the the song by Maanam.
 

Jestem bardzo zadowolona z tego patchworku. Gdy ogląda się go "na żywo", to niemalże wiruje, drga, mieni się, lśni. Szyłam go jako prezent urodzinowy dla mojej synowej i syna. Spodobał im się bardzo i wisi teraz w ich domu.

I really like this quilt. When I look at it I can almost see how it moves, swirls, shines, twitches…  It was a gift for my daughter in law and my son. They liked it and hang it in their home.
 
Jeżeli Wam również spodobał się, to zagłosujcie :). Głosowanie zaczyna się 22 maja. Żeby oddać głos, trzeba odnaleźć moją pracę wśród linków (pod każdą kategorią jest galeria) i kliknąć na serduszko w rogu. Każdy będzie mógł oddać trzy głosy w każdej kategorii. 


If you like it as well please vote :). Voting starts on May 22. To cast your vote, you have to find my work among the links (under each category is a gallery), and click the heart in the corner. Everyone can cast three votes in each category.

Jeżeli podoba Wam się ta praca i chcecie oddać na nią swój głos, szukajcie w galerii TU.


If you like this quilt and want to give to it your vote, search for it in the gallery HERE.

Blogger's Quilt Festival - Mini Quilts

Pierwszy raz biorę udział w Blogger's Quilt Festiwal.

This is the first time I participate in Blogger's Quilt Festiwal.


http://amyscreativeside.com/2015/05/15/bloggers-quilt-festival-spring-2015/

Zgłaszam swoją pracę "Grawitacja" do kategorii Mini Quilt

I submit my work "Gravitation" to the Mini Quilt category.


To malutka praca, ma 47 x 47 cm. Ten quilt jest zrobiony z jednego kawałka, ufarbowanego wcześniej materiału. Potem wypikowałam nićmi w dwóch kolorach.


This piece of work is quite small, its size is 47 x 47 cm. This quilt is sewed from one piece of material which dad previously been dyed. I quilted it with two colours of threads. 

Na pomysł uszycia tego quiltu wpadłam podczas oglądania w TV filmu "Grawitacja". Pobiegłam do swojej pracowni po ten kawałek ufarbowanej tkaniny i do końca emisji filmu trzymałam go na swoich kolanach, zastanawiając się jak uszyję quilt.


I got the idea to sew this quilt while watching the TV film "Gravity". I ran to my studio to take the piece of dyed fabric and held it on my lap til the movie ended, wondering how to sew a quilt.

Należę do 4 grup związanych z patchworkiem na Facebooku: Patchwork po Polsku, Textile Art, Art Quilts i Art Quilt Private. Pokazałam ten patchwork w tych wszystkich grupach. Dostałam ponad 1200 "polubień", kilkadziesiąt dalszych "udostępnień" i mnóstwo pochlebnych komentarzy. Jestem bardzo szczęśliwa, że quilt tak się podobał.


I am a member of 4 groups associated with patchwork on Facebook: Patchwork po polsku, Textile Art, Art Quilts and Quilt Art Private. I showed this patchwork in all these groups. I got more than 1200 likes, tens of further reshares and a lot of favorable comments. I am very happy that the quilt is so loved.

Jeżeli Wam również spodobał się, to zagłosujcie :). Głosowanie zaczyna się 22 maja. Żeby oddać głos, trzeba odnaleźć moją pracę wśród linków (pod każdą kategorią jest galeria) i kliknąć na serduszko w rogu. Każdy będzie mógł oddać trzy głosy w każdej kategorii. 


If you like it as well please vote :). Voting starts on May 22. To cast your vote, you have to find my work among the links (under each category is a gallery), and click the heart in the corner. Everyone can cast three votes in each category.

Jeżeli podoba Wam się ta praca i chcecie oddać na nią swój głos, szukajcie w galerii TU .


If you like this quilt and want to give to it your vote, search for it in the gallery HERE.

czwartek, 7 maja 2015

Pracowita majówka

Już od kilku lat, zamiast, jak pół Polski, wyjeżdżać na wielką majówkę, święto pracy czczę pracą. Tym razem praca była wyjątkowo przyjemna, a nawet zastanawiam się czy to nazwać pracą, skoro ten czas spędziłam głównie na szyciu patchworków, czyli na tym, co tygrysy lubią najbardziej.
I to w jakim towarzystwie! Bawiłyśmy się razem z Marzenną Lew, czyli naszą sympatyczną Kiboko.
Marzenka już napisała o naszym spotkaniu na swoim blogu.
Nasze spotkania do tej pory były króciutkie, a teraz mogłyśmy nagadać się do woli. Oczywiście głównie o szyciu, o szkoleniach, o tym jak robić to lepiej, ciekawiej.
Marzenka przyjechała do mnie z walizką wielkości szafy i już myślałam, że zostanie u mnie do lata, ale okazało się, że ta zapobiegliwa dziewczyna przywiozła ze sobą swój największy patchwork w charakterze kołderki. Tak na wszelki wypadek ;).

 Marzena oczywiście bawiła się pikowaniem na Long Arm Juki...


A ja skończyłam dwa patchworki rozpoczęte wcześniej.
Jeden to praca zainspirowana obejrzanym niedawno filmem "Grawitacja". Dosłownie w czasie oglądania tego filmu pobiegłam do swojej pracowni i wzięłam z niej kawałek materiału ufarbowany specjalnie dla mnie przez Marzenę Krzewicką. Trzymałam go na kolanach do końca filmu i po tych kilkudziesięciu minutach już wiedziałam, co chcę z niego uszyć. Chciałam to:


A to druga praca. Ta ma swój początek na warsztatach Bożeny Wojtaszek "Anatomia drzewa szycia". Razem z innymi dziewczynami zaczęłam wtedy szyć drzewo. Ale jakoś mi nie szło. Chyba byłam za bardzo rozproszona na różnych sprawach "organizacyjnych" i nie mogłam skupić się na moim szyciu-życiu. Nadrobiłam to później i uszyłam moje drzewo. Z trzema ptaszkami. Dwa poleciały w siną dal.


Przyszedł też czas na najfajniejszą zabawę. Lubię malować, może kiedyś zdobędę się na odwagę i zacznę tu pokazywać moje obrazy?
Marzena pokazała mi jak malować techniką zwaną monoprintem.
Na początku szło mi opornie, ale po pewnym czasie tak się wciągnęłam, że powstawały coraz to nowe i nowe malowane szmatki. I prawie każda z nich ma już swoje przeznaczenie.
Ze stempelków cytrynowych powstaną dmuchawce, delikatne krateczki i niebieskie mazaje będą świetne do krajobrazów, a odbicie zielonej koronki już teraz znakomicie udaje kolejne drzewa.


Gdyby ktoś oglądał nas z boku, to z całą pewnością zobaczyłby radość dziewczynek bawiących się w swoją ulubioną zabawę. Błysk w oku i chodzenie spać w środku nocy, no bo przecież szkoda takiego fajnego czasu na sen.
Marzenko, bardzo Ci dziękuję. Do następnego...

czwartek, 16 kwietnia 2015

Praski miting patchworkowy. Warsztaty z Cas Holmes i Anne Kelly / Prague Patchwork Meeting. Workshops with Cas Holmes and Anne Kelly

W ostatni weekend byłam w Pradze na Praskim Mitingu Patchworkowym. Tu znajdziecie aktualności na Facebooku.

I visited the Prague Patchwork Meeting last weekend. You can fint its Facebook profile here.



Marzyłam o tym wyjeździe już kilka lat, nawet planowałam go kilkukrotnie. Jakoś nie układało się. Tym razem jednak dotarłam do Pragi i cieszę się niezmiernie, że moje marzenie wreszcie spełniło się.
Przywiozłam mnóstwo zdjęć i wrażeń. Będę się nimi z Wami dzielić powoli.
Dziś pierwsza partia.

Bardzo się cieszę, że w tegorocznym mitingu brały udział Cas Holmes i Anne Kelly. Obie artystki reprezentują taki rodzaj art quilt, który bardzo lubię - powiązany z naturą, organiczny, wykorzystują stare, piękne tkaniny.
Ochoczo zapisałam się na warsztaty obydwu Pań.
Zaczęłam od warsztatu z Anne. Temat "Okno na świat.

I have dreamt about this trip for a couple of years and I have been planning it for a while. I am so hapy that my dream has finally come true! I brought so many photos and thoughts on this event with me! I will share them with you in parts. Today: part one!

I am very pleased that Cas Holmes and Anne Kelly were the part of this year's meeting. I like the style of their work - connected to nature, organic, using old, beautiful fabrics. I singed up for their workshops with joy.
The first one was Anne's "A window on a World". 



Anne pokazała nam jak robić kolaże tkaninowo-papierowe. Nie korzystałam wcześniej z takich technik i razem z czeskimi koleżankami ochoczo przystąpiłyśmy do działania wspierane przez naszą nauczycielkę. Szyłyśmy, kleiłyśmy, malowałyśmy...
Tak wyglądały nasze prace pod koniec warsztatu. Były bardzo ciekawe, pomysłowe. Z podziwem patrzyłam na to, co zrobiły moje koleżanki.

Anne showed us how to create the collages of fabric and paper. I have never used those techniques before. We have been sewing, glueing, painting together with my Czech friends. 
This is what we've created during this workshop. Those works are very creative and colorful, i adore what my friends have created.


Już po powrocie do domu popracowałam jeszcze trochę nad moim kolażem.

I have worked a little more on my collage when I came back home.


Zrobiłam sobie z niego mały pamiętnik wyprawy: 
  • po lewej stronie od okna jest fragment mapy Pragi z hotelem, w którym była wystawa i sposobami dojazdu do niego,
  • z prawej strony okna stoi regał, a w nim na dwóch górnych półkach stoją książki. Ich tytuły, to fragment opisu wystawy - stoiska. Jak dobrze się przyjrzy, to są tam też "Cas Holmes i Anne Kelly",
  • na dolnej półce leży książka, która jest fragmentem wizytówki Cas "Commissions, workshops, exhibitions", a pod nią zielona książka z napisem "sposób na świetną zabawę",
  • pod mapą stoi kanapa, której oparcie wygląda, jak góry pokryte jeszcze śniegiem - takie widzieliśmy po drodze na wystawę,
  • na ścianach zrobiłam wzorek w kółka. To takie czarowanie - niech "się kręci" tak , żebym wróciła do Pragi za rok, za dwa...,
  • w oknie są dwa kwiatki, dwa drzewka i dwa gołąbki - po prostu podwójna idylla, której nie będę tłumaczyć, bo każdy się domyśli ;).
Obrazek ma 58 x 38 cm.
Lubię go już. Będzie wisiał w mojej pracowni i przypominał fajne warsztaty w Pradze.

This work is a little diary of my trip:
  • a piece of the map of Prague with the hotel where the exhibition took place on the left side, 
  • a little bookstand on the right side of the work. There are some books. Their titles are part of the description of the exhibition stand. If someone looks closely he will see the names "Cas Holmes" and "Anne Kelly" on one of the books. 
  • a book which contains a part of Cas' business card which says "commissions, workshops, exhibitions", and the green book with the words "a way to have fun". 
  • Under the map you can see the couch which looks like the mountains covered with the snow. We saw the mountains like this on our way to Prague, 
  • there are circles on the walls - they are magical circles which are supposed to "do their magic" so that I could come back to Prague next year...
  • there are two flowers in the window. Two birds. Two trees. This is my idyllic metaphore which hopefully is easy to understand :)

Następne były warsztaty z Cas Holmes "Warstwy, linie i obrazy" ("Layers, Lines and Image").

"Layers, Lines and Image" is the name of the next workshop I attened to. The teacher was Cas Holmes.


Tu również powstawały kolaże. Ciekawostką było użycie specjalnych transferowych preparatów pozwalających przenieść obrazki z papieru na tkaninę. I znowu szycie, haftowanie, prasowanie, klejenie... a nawet szycie pracy sąsiadki :).

During this workshop we have also made collages. The new thing for me was to use the transferring paper, which helped to copy the pictures to the fabric. We were sewing, ironing and helpning our collegues from the course.


Angielki, Czeszki, Niemki, Polki - bo byłyśmy we dwie z Franciszką - wszystkie dogadywałyśmy się w języku patchworkowym.

Even though we were from different parts of the world - we have all communicated in international language - the language of patchwork.

I znowu powstały fantastyczne, niezwykle różnorodne prace.

These are the photos of the works that were created.


Tym razem na podróż nie przygotowałam sobie wcześniej żadnej robótki, ale po tych warsztatach już miałam co szyć w samochodzie. W drodze do domu haftowałam gałązki kopru. Już po powrocie dołożyłam do patchworku fragmenty przezroczystej pidżamy w róże, którą kupiłam w poniedziałek w "second hand" w Bolesławcu. Kolor i wzorek jak znalazł :). Pod jedną z różyczek włożyłam maleńka karteczkę z imieniem przyjaciółki, której mam zamiar podarować ten obrazek.
Potem jeszcze tylko pikowanie "zygzakiem", które podejrzałam w pracach Anne, lamówka, od której staram się odzwyczaić ale jednak jeszcze ją przyszyłam....i praca gotowa.
Ma wymiary 36 x 33 cm.

I haven't prepared any piece of fabric for my journey to Prague. but when I was coming back my hands were full of work. On my way home I embroidered springs of dill. I bought a pink pyjamas in "second hand shop" in Boleslawiec and I used this fabric to finish my work when I came back home. The color and the pattern fits just perfect :) I have also put a little piece of fabric with the name of my friend on it - I want to give her this quilt. 
I quilted this work with the zig-zag stich - I saw this method in one of Anne's works. The last thing I sewed was the edging (I am trying to stop using it, but it's so practical...). 
It's 36 x 33 cm big. 



Oba patchworki szyłam z ogromna radością i w ekspresowym tempie, wspominając świetną atmosferę na warsztatach. Cas, Anne, Jana i wszystkie dziewczyny, które poznałam - bardzo
Wam dziękuję.

These quilts were sewn very quickly.  I really enjoyed the atmosphere which surrounded me during this meeting. Cas, Anne, Jana and all the girls I met - THANK YOU so much!

To było w sobotę, a w niedzielę kilka razy oglądałam wystawę z pracami Cas i Anne. I za każdym razem w patchworkach znajdowałam jakieś nowe szczegóły.
Gdybyście chcieli zobaczyć, jak było na warsztatach i wystawie to zapraszam Was do oglądania prawie 200 zdjęć w googlach. Tu znajdziecie warsztaty i prace Cas, a tu Anne.

I have also visited the exhibition of Cas' and Anne's works. Each time I looked at those works I saw something new and interesting. 
If you want to see some photos from my trip - you can find them on my google drive: workshop with Cas, workshop with Anne.

środa, 15 kwietnia 2015

Kto chce pojechać na wielką wystawę patchworkową w Alzacji?

Kto jest chętny na wycieczkę na wielką wystawę patchworkową w Alzacji w drugiej połowie września?
Więcej informacji o wystawie znajdziecie tutaj.


Byłam na tej wystawie dwa lata temu i z wielką przyjemnością pojadę w tym roku. Moje zdjęcia z wystawy sprzed dwóch lat znajdziecie tutaj  i tutaj.
Impreza odbywa się od 16 do19 września. Razem to 21 wystaw w czterech nieodległych miejscowościach w jednej dolinie. Między nimi jeździ autobus, a przejazd nim jest wliczony w cenę biletu. Najdroższy, czterodniowy bilet kosztuje 29 Euro, a ceny pozostałych biletów są tutaj

Znalazła się firma z Wrocławia, która chce zorganizować taki wyjazd. Poproszono mnie o pomoc w informowaniu o nim. Żeby wycieczka była w niedroga, musimy znaleźć około 20 uczestników. Większość miejsc jest już zarezerwowana, ale brakuje nam jeszcze kilku chętnych.

Warunki są na razie orientacyjne:
- 6 dni
- wyjazd i powrót z Wrocławia
- jedziemy autokarem
- mamy zagwarantowane noclegi w hotelu ze śniadaniem
- jeden dzień zwiedzanie Strasburga
- 3 albo 4 dni na wystawie patchworkowej
- jeden wieczór w winiarni, a jeden w piwiarni
- cena około 1500 zł
- cena nie zawiera wstępu na wystawę i wyżywienia (poza śniadaniami).


Jeżeli ktoś z Was chciałby pojechać na taką wycieczkę, to proszę o maila na adres biuro@szkolapatchworku.pl. Napiszcie w nim proszę nr swojego telefonu i adres zamieszkania. Kontakty do Was przekażę organizatorowi wycieczki.

piątek, 27 marca 2015

Ja pikuję. Ty pikujesz. On, ona, ono pikuje. My pikujemy. Wy jeszcze nie pikujecie? To nic, niedługo na pewno będziecie pikować.

Sprawdziłam w Wikisłowniku, co tak napradę robi, robiła albo będzie robić znakomita większość quiltrek.
Oczywiście  nie będą lecieć ostro w dół, ani też sadzić ukorzenionych roślin w dołkach, a po prostu przeszywać ściegiem warstwę tkanin.
Za sprawą naszej guru Wiesi Pawłowskiej  cała Polska jak długa i szeroka podciąga się w tej trudnej sztuce. 
Jak wszyscy, to wszyscy. Ja też.
Idzie wiosna, ja już trochę myślę o tych ukorzenionych roślinkach, to i moje pikowanie jest takie roślinne. Zrobiłam je na tkaninach, które kiedyś własnoręcznie ufarbowałam. A potem, już po pikowaniu, podmalowałam je trochę farbami akrylowymi.
Efekt jest taki.


Pierwszy z obrazków ma 55 x 52 cm, a drugi 38 x 52 cm.
Jeszcze nie zdecydowałam się, jakie mają być ramki. Może uszyję więcej takich obrazków i wtedy je jednakowo "oprawię"?